Po chwili zrozumiałam, co robię i odepchnęłam go. Chciałam na niego wrzasnąć, ale wtedy przyszliby Zuza i Justin, a tego nie chcieliśmy.
- Michał, co to było? - powiedziałam ściszonym głosem.
- Przepraszam. Musiałem. Zawsze mi się podobałaś. - powiedział i się zawstydził - Ale później byłaś z Justinem i nie miałem już szans. Aż w końcu...
- zacząłeś spotykać się z Zuzą? - powiedziałam wciąż cicho.
- Tak. Chciałem zbliżyć się do ciebie. Ale zakochałem się w Zuzi.
- To dlaczego teraz pocałowałeś mnie?
- Nie wiem. Nie mówmy o tym nikomu. To będzie nasza słodka tajemnica. - powiedział i wstał z łóżka, na którym siedzieliśmy. - Chodż - powiedział z uśmiechem.
Wstałam i poszłam za nim. Zeszliśmy cicho do kuchni. Stanęliśmy na schodach, żeby podsłuchać rozmowę Zuzki i Justina.
- Justin, i jak tam się układa z Julką? - spytała Zuzia.
- Dobrze. Ale jest jakoś inaczej niż na początku. Nie jesteśmy jak inne związki. Jesteśmy poważniejsi.
- Zmieniła was ta ciąża, nie? - powiedziała smutno Zuzka. - Staliście się bardziej odpowiedzialni.
- Tak. Ja mam 18 lat, Julia ma 15. Jesteśmy dziwni.
- Nie martw się. Wszystko się ułoży. Co chcesz, żeby było inne? Żebyście się kłócili non stop?
- Dziękuję. - powiedział Justin z uśmiechem i przytulił Zuzię.
- Nie rób tak, bo będę miała Biebergasm. - zaczęła śmiać się moja przyjaciółka, a mój chłopak razem z nią po czym odsunął się od niej.
W tym momencie razem z Michałem weszliśmy do kuchni.
- Cześć - powiedziałam na wejściu. - Co robimy?
- Szykujemy się na imprezę! - krzyknęła Zuzia.
- Laska, wyluzuj. Mamy jeszcze cały dzień. Może idziemy na spacer? Spotkamy się z Carrie i Ryanem, a później wrócimy tu z nimi i będziemy się szykować. - zaproponowałam.
- To postanowione. Idziemy - rzucił Michał i pociągnął Zuzię za rękę.
Wszyscy założyliśmy buty i poszliśmy do parku. W między czasie wysłałam smsa do Carrie i Ryana, czy wpadną do parku. Żadne z nich nie odpisywało, więc my poszliśmy do budki, która znajdowała się na górce w parku. Siedzieliśmy tam, aż nagle wparował jeden koleś, a za nim inny facet z kamerą.
- Julia, Justin. Zgodzilibyście się udzielić nam krótkiego wywiadu?
- Tutaj? I teraz?
- Tak. Proszę. Kilka pytań.
Spojrzałam na Justina pytającym wzrokiem.
- Dobra, dawaj. - Powiedział Justin.
- To my idziemy na spacer. - powiedziała Zuzia.
- To najpierw się przedstawię. Jestem John Mayer i pracuję dla stacji "Teen TV". Wczoraj Selena Gomez udzieliła ciakawego wywiadu. Justin, jak się do tego odniesiesz? Zdradziłeś Julię?
- No eee.. - powiedział Justini zaczął drapać się po głowie. - Nie wiem, czy można nazwać to zdradą, ja... - Justin mówił, ale ja mu przerwałam.
- Tak. To była zdrada. - powiedziałam z uśmiechem.
- Julia, i ty jesteś taka spokojna? - spytał zdziwiony John.
- Było, minęło. - odpowiedziałam. - Wiem, że Justin nigdy więcej tego nie zrobi - powiedziałam i spojrzałam mu w oczy.
- To prawda - potwierdził moje slowa Justin. - Nie zrobię tego więcej - mówił, wciąż patrząc w moje oczy.
- A kiedy to było? I jak to się stało? - spytał John.
- To było, jak... - zaczął Justin.
- Jak powiedziałam mu, że jestem w ciąży.
- Byłem zdruzgotany.
- A co masz zamiar zrobić z dzieckiem Seleny? Zaakceptować je?
- Chyba powinieniem. To dziecko nie jest niczemu winne, że ja zrobiłem "skok w bok".
- Julia! Jak mogłaś?! - Zuzia wbiegła i przeszkodziła w wywiadzie.
- Zuzia, daj spokój! - powiedział Michał.
- Ty się nie odzywaj!
- Co się dzieje? - spytał John.
- Chcesz wiedzieć? - wydarła się Zuza do Johna. - Chcesz?! Ona pocałowała mojego chłopaka! - krzyczała Zuzia.
- Nieprawda! - krzyknęłam. - To on mnie pocałował! - wstałam mówiąc to.
- Co?! - teraz Justin wstał z krzykiem.
- Możemy iść do domu?! Wyjaśnimy to. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Nie. Wyjaśnisz to tutaj. John bedzie miał ciekawy materiał - powiedziała Zuzka.
- Michał powiedział, że zawsze mu się podobałam. Chciał się do mnie zbliżyć, ale zakochał się w Zuzi. I na końcu pocałował mnie.
- Michał, tak było? - powiedziała Zuzia?
- Tak. - powiedział cicho - Ale ona nie protestowała.
- Przepraszam. - powiedziała Zuzia i mnie przytuliła. Po czym podeszła do Michała i strzeliła mu z liścia.
Justin nic nie powiedział, tylko ruszył w stronę domu.
- Justin... - powiedziałam, idąc za nim.
- Jak mogłaś to zrobić? - powiedział zatrzymując się.
- Ja? Co? Pytasz się jak mogłam całować Michala? - zaczęłam się ironicznie śmiać - Chłopie! Ty przespałeś się z Seleną Gomez! - krzyknęłam.
- Masz rację. Przepraszam - powiedział i mnie przytulił. - Przepraszam, skarbie. Kocham Cię. Chodż do domu, uszykujemu się na imprezę. - pwoiedział i mnie pocałował. - A ty, - zwrócił się do Johna, który stał koło nas. - Idź już.
- Dobra, dzięki za wywiad. Za godzinę będziecie w TV. Włączcie "Teen TV". - John odszedł, a my odwróciliśmy się i spojrzeliśmy na Michała i Zuzię, gdyż się kłócili.
- Zuzia, odpuść mu. On Cię naprawdę kocha - powiedziałam jej.
- To dlaczego całował Ciebie? - powiedziała, niemalże płacząc.
- Nie wiem. Ale dobrze Ci radzę. Pogódźcie się i idziemy się szykować na imprezę.
Zuzia mnie posłuchała i pocaowała Michała. Ruszyliśmy w stronę domu, a ja zadzwoniłam do Carrie. Odebrała po 3 sygnałach.
- Halo?
- Cześć. Czemu nie odpisywałaś?
- Byłam zajęta.
- Dobra, przyjdziecie do mnie z Ryanem? Uszykujemy się na imprezkę.
- Dobra, za godzinę będziemy. Pa. - nie zdążyłam odpowiedzieć, a ona się rozłączyła.
Doszliśmy do domu.
- Trzeba iść się kąpać. - powiedział Justin. - My bierzemy łazienkę Juli, a wy bierzecie tą drugą.
- OK. - powiedziała Zuzia i zwróciła się do Michała. - Kto idzie pierwszy?
- Idźcie razem - wtrąciłam się.
- Co ty?! - wzburzyła się Zuzia.
- Coo?;o Nie mów - powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
- Co? - spytała Zuzka.
- Wy jeszcze nie ten tego?
- Nie. - powiedział Michał i zaczerwieniony pociągnął Zuzię za sobą.
Ja i Justin tylko zaśmialiśmy się i poszliśmy do mojego pokoju. Szybko zakluczyliśmy się w łazience. Zrzuciliśmy z siebie wszystkie ubrania i wskoczyliśmy pod prysznic. Wykąpalismy się, owinęliśy ręcznikami i poszliśmy do mojego pokoju. Siedzieli już tam Michał i Zuzia. My zostałyśmy u mnie w pokoju, a Michał i Justin ubrali się i poszli do pokoju gościnnego, żedby wybrać coś dla Michała. Później chcieli iść do Justina, żeby jego ubrać.
- Julia. - odezwała się cicho Zuzia.
- Co? - powiedziałam grzebiąc w szafie.
- Jak wyglądał wasz pierwszy raz? - spytała Zuzia, co mnie zamurowało. Nie odpowiedałam jej przez jakiś czas. - Sorry.
- Nie, nic się nie stało. Tylko zdziwiłam się. To było u Justina. - powiedziała i zamknęłam oczy, żeby przywołać tamto wspomnienie.
- Bo Michał chce, a ja się boję.
- Czego?
- Że będzie boleć, albo coś.
- Kochasz go? - spytałam, patrząc na nią.
- Tak.
- To nie bój się. Jeżeli go kochasz, to nie protestuj. Chyba, że nie jesteś gotowa.
- Dziękuję - pwoiedziała i mnie przytuliła. - To co ubieramy?
Po 2 godzinach wybrałyśmy coś dla mnie i coś dla mojej przyjaciółki. Chłopakom zajęło to godzinę. A my jeszcze musimy się wymalować. Jest 16:00, a impreza zaczyna się o 19. Make-up zajął nam 1,5 godziny. Kiedy własnie skończyłam się malować zadzwonił dzwonek do drzwi. Pobiegłam je otworzyć. O ile można to tajk nazwać, bo miałam szpilki i prawie się zabiłam. Kiedy już dotarłam do drzwi i je otworzyłam zobaczyłam ich ! Całą piątkę! A Kamil stał na środku! Nie mogłam nic powiedzieć.
-----------------------------------
Sorry, że tak długo, ale aktualnie nie ma mnie w domu. Przyjeżdżam tylko co jakiś czas.
Komentować!;*
To może jeszcze dzisiaj coś dodam;)
Odwiedziło mnie:
niedziela, 3 lipca 2011
piątek, 10 czerwca 2011
Rozdział 16
Obudziłam się i poszłam na śniadanie. Mama już siedziała, a taty nie było. Już go nie widuję w ogóle !
- Cześć, mamuś - powiedziałam z uśmiechem.
- Witaj, Jula - mama też się uśmiechnęła, ale widziałam, że coś jest nie tak.
- Mamo, co jest?
- Nie ważne, nie chcę Cię martwić.
- Mamo, mów ! - wydarłam się.
- Chyba złożę pozew o rozwód - powiedziała mama cicho - Taty ciągle nie ma. Już go nie widuję. Wraca tylko na noc, ale wtedy śpi. Ale nie chcę tego robić, bo nie będę miała z czego nas utrzymać i sąd da Cię tacie.
- Mamo ! Poradzimy sobie. Ja już trochę mam na koncie. - powiedziałam i przytuliłam ją
- Kocham Cię, skarbie. Ale nie jesteś smutna, że chcę się rozwieść z tatą?
- Nie. Ja też go nie widuję. To będzie dla mnie bez żadnej różnicy.
- To teraz mam coś lepszego dla Ciebie. Może Zuzia mogłaby Cię jutro odwiedzić? Jest końcówa wakacji. Może też wziąć tego swojego chłopaka.
- Świetnie ! Zaraz do niej zadzwonię.
- Nie trzeba. Już gadałam z panią Magdą. Jutro rano będą już tutaj.
- Mamo, mogę zrobić jutro imprezę? Taka moja premiera płyty, ale z Zuzią.
- A kogo chcesz zaprosić?
- No nie wiem... Jakieś sławne ludki. I chciałabym zaprosić kogoś z Polski, ale raczej nie przyleci.
- Kogo?
- Kamila Bednarka z całym zespołem.
- Kogo? - zapytała mama, bo widocznie nie skojarzyła osoby.
- No wiesz... Ten z Mam Talent.
- Aaaaa. To napisz do niego.
- Mam lepszy pomysł ! - Powiedziałam i pobiegłam na górę.
Włączyłam kamerę, wzięłam płytę Star Guard Muffin i zaczęłam chwalić tą płytę. Miałam zamiar później wstawić ten filmik na YouTube. Mówiłam po angielsku. Przecież Kamil zna ten język ;)
Filmik ogólnie trwał 3 minuty. Powiedziałam też w nim, że jeżeli Kamil to ogląda, to niech jak najszybciej do mnie napisze, bo robię imprezę i go zapraszam.
Wstawiłam filmik na YT, linka na TT i FC. Po 10 minutach było około 500 wejść. Po godzinie było już kilka tysięcy. Weszłam na facebooka. Była wiadomość od Kamila ! Brzmiała tak:
"Cześć, Julia. Jak to możliwe, że gwiazda światowego formatu słucha mojej muzyki? A co do imperzy, to możesz podać mi więcej szczegółów?". Od razu mu odpisałam. "Możliwe. Słuchałam SGM od czasów kiedy nie bylam jeszcze sławna. Od dłuższego czasu słucham reggae. A co do imperezy to ma się odbyć jutro w moim domu." Pogadaliśmy jeszcze trochę, podałam mu adres, a on powiedział, że wpadnie wraz z chłopakami. Byłam bardzo uczieszona. W sumie, to nie wiem czemu. Przecież to tylko polski zespół. A na moją imprezę Justin zaprosił juz Pattinsona, Eminema i wielu innych. Ale jednak miała ogromną frajdę. Napiałam do Justina, żeby do mnie przyszedł i pójdziemy do parku, żeby spotkać się z Carrie i Ryan'em. Biebs był u mnie za 5 minut. Ja w tym czasie poinformowałam mamę, że wychodzimy. Kiedy Bieber przyszedł przywitał mnie mega gorącym pocałunkiem.
- Dzieci, błagam was. Nie szpanujcie tym, że się kochacie.
- Przepraszam mamuś. Nie smuć się. Pa - powiedziałam i pociągnęłam Justina za rękę.
- Co się stało? - on zawsze wszystko musi wiedzieć.
- Mama składa pozew o rozwód
- Co? Dlaczego? - Justin wydawał się być w szoku.
- Taty nigdy nie ma. Nie widują się. Od kiedy się tutaj przeprowadziliśmy jest jeszcze gorzej. - uśmiechnęłam się.
- Dlaczego się nie smucisz?
- Nie wiem. Ja już zapomniałam, jak tata wygląda. Nie widuję go. Pracuje nawet w niedzielę. Pewnie nawet nie zauważę, jak się rozwiodą.
- O patrz, Carrie i Ryan już tam są i się liżą - zaśmiał się Justin, wskazując na jedna z ławek.
Podbiegliśmy do nich od tyłu i wystraszyliśmy ich. Odskoczyli od siebie jak oparzeni. Ryan patrzył na mnie z wielkim szoku. No tak, przecież on jeszcze mnie nie widział i zapewne nie wiedział, że tu przyjdę.
- Cześć, Ryan - powiedziałam i przytuliłam go.
- Eeee... Cześć. - powiedział bardzo zmieszany Ryan.
Siedzieliśmy kilka godzin w czwórkę i można powiedzieć, że się zaprzyjaźniliśmy. Poszliśmy do domu koło 22:30. Postanowiliśmy, że Justin będzie dzisiaj spał u mnie. On napisał mamie smsa, że nie wraca dzisiaj do domu.
- Jezu, dzieci ! Gdzie wy byliście tak długo ?! - mama się zdenerwowała.
- Przepraszam, mamuś. - podbiegłam i pocałowałam ją w policzek. - Gdzie tata?
- Śpi. - powiedziała mama i momentalnie się zasmuciła.
- Przepraszam. A powiedziałaś mu?
- Tak. Powiedział, że porozmawiamy jutro, bo ma wolne. Skarbie, idę spać. Idźcie też. - powiedziała mama i przytuliła nas.
Poszliśmy z Justinem do mnie. Ja poszłam się kąpać, a on wszedł na kompa. Kiedy wyszłam zobaczyłam, ze Justin siedzi przed komputerem z otwartą buzią. Kidy mnie zobaczył, ocknął się.
- Julia. Ostatnio było cicho o Selenie. Nigdzie się nie pojawiała,ani nic, nie?
- No fakt. Nawet nie zauważyłam - uśmiechnęłam się do niego.
- Już wiem czemu. - powiedział i pokazał mi dzisiejszy wywiad Seleny u Ellen.
Kiedy to zobaczyłam usiadłam i nie wiedziałam, czy mam być zła, czy też nie. Selena powiedziała, że starała się to ukrywać jak najdłużej, ale skoro już zaczęły pojawiać się plotki, musi potwierdzić, że jest w ciąży. Z Justinem. To już 5 miesiąc.
- Justin... - odezwałam się cicho.
- Julia! To był tylko ten jeden raz! Nigdy więcej! Wtedy jak mi powiedziałaś, że... - przerwałam mu
- Wiem. Justin. Kocham Cię. I ciąża Seleny tego nie zmieni. - powiedziałam i przytuliłam go. - A swoją drogą - dobrze wygląda jak na 5 miesiąc - powiedziałam i zaśmiałam się, jeszcze bardziej wtulając się w Justina.
Zaraz Justin poszedł się kąpać, a ja weszłam na twittera. Było dużo wiadomości, co o tym myślę. Napisałam tylko "Nie gniewam się na Justina. @selenagomez zapamiętaj to.". Justin zaraz wrócił z łazienki i położyliśmy się razem. On mnie macał i nie wiadomo co jeszcze, ale ja go tylko odepchnęłam.
- Justin, nie !
- No co? Muszę zaspokoić swoje potzreby - spojrzał na mnie z miną szczeniaczka.
- Skoro ja nie mam ochoty, to i tak nic nie wyjdzie z tego. - pocałowałam go i odwróciłam się, Zasnęłam zaraz. Obudziłam się obok Justina. Była 9 rano. Justin już nie spał tylko leżał. Wstaliśmy i zeszliśmy na śniadanie. Kiedy jedliśmy zadzwonił dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć, a tam stała Zuzka z Michałem. Rzciłam jej się na szyję. Zaprosiłam ich do domu. Pogadałam z Zuzą, po czym Zuza bardzo chciała pogadać z Justine, bo w końcu nadal była jego fanką, a ja poszłam pokazać Michałowi pokój. Zasiedzielismy się i gadaliśmy z 10 minut. W pewnym momencie Michał zaczął mnie całować. A co dziwniejsze je nie protestowałam. Właśnie całowałam się z chłopakiem mojej najlepszej przyjaciółki.
-----------------------
Strasznie przepraszam, że tak długo, ale nie miałam czasu. Poprawianie ocen i te sprawy ;)
KOMENTOWAĆ ! <3
- Cześć, mamuś - powiedziałam z uśmiechem.
- Witaj, Jula - mama też się uśmiechnęła, ale widziałam, że coś jest nie tak.
- Mamo, co jest?
- Nie ważne, nie chcę Cię martwić.
- Mamo, mów ! - wydarłam się.
- Chyba złożę pozew o rozwód - powiedziała mama cicho - Taty ciągle nie ma. Już go nie widuję. Wraca tylko na noc, ale wtedy śpi. Ale nie chcę tego robić, bo nie będę miała z czego nas utrzymać i sąd da Cię tacie.
- Mamo ! Poradzimy sobie. Ja już trochę mam na koncie. - powiedziałam i przytuliłam ją
- Kocham Cię, skarbie. Ale nie jesteś smutna, że chcę się rozwieść z tatą?
- Nie. Ja też go nie widuję. To będzie dla mnie bez żadnej różnicy.
- To teraz mam coś lepszego dla Ciebie. Może Zuzia mogłaby Cię jutro odwiedzić? Jest końcówa wakacji. Może też wziąć tego swojego chłopaka.
- Świetnie ! Zaraz do niej zadzwonię.
- Nie trzeba. Już gadałam z panią Magdą. Jutro rano będą już tutaj.
- Mamo, mogę zrobić jutro imprezę? Taka moja premiera płyty, ale z Zuzią.
- A kogo chcesz zaprosić?
- No nie wiem... Jakieś sławne ludki. I chciałabym zaprosić kogoś z Polski, ale raczej nie przyleci.
- Kogo?
- Kamila Bednarka z całym zespołem.
- Kogo? - zapytała mama, bo widocznie nie skojarzyła osoby.
- No wiesz... Ten z Mam Talent.
- Aaaaa. To napisz do niego.
- Mam lepszy pomysł ! - Powiedziałam i pobiegłam na górę.
Włączyłam kamerę, wzięłam płytę Star Guard Muffin i zaczęłam chwalić tą płytę. Miałam zamiar później wstawić ten filmik na YouTube. Mówiłam po angielsku. Przecież Kamil zna ten język ;)
Filmik ogólnie trwał 3 minuty. Powiedziałam też w nim, że jeżeli Kamil to ogląda, to niech jak najszybciej do mnie napisze, bo robię imprezę i go zapraszam.
Wstawiłam filmik na YT, linka na TT i FC. Po 10 minutach było około 500 wejść. Po godzinie było już kilka tysięcy. Weszłam na facebooka. Była wiadomość od Kamila ! Brzmiała tak:
"Cześć, Julia. Jak to możliwe, że gwiazda światowego formatu słucha mojej muzyki? A co do imperzy, to możesz podać mi więcej szczegółów?". Od razu mu odpisałam. "Możliwe. Słuchałam SGM od czasów kiedy nie bylam jeszcze sławna. Od dłuższego czasu słucham reggae. A co do imperezy to ma się odbyć jutro w moim domu." Pogadaliśmy jeszcze trochę, podałam mu adres, a on powiedział, że wpadnie wraz z chłopakami. Byłam bardzo uczieszona. W sumie, to nie wiem czemu. Przecież to tylko polski zespół. A na moją imprezę Justin zaprosił juz Pattinsona, Eminema i wielu innych. Ale jednak miała ogromną frajdę. Napiałam do Justina, żeby do mnie przyszedł i pójdziemy do parku, żeby spotkać się z Carrie i Ryan'em. Biebs był u mnie za 5 minut. Ja w tym czasie poinformowałam mamę, że wychodzimy. Kiedy Bieber przyszedł przywitał mnie mega gorącym pocałunkiem.
- Dzieci, błagam was. Nie szpanujcie tym, że się kochacie.
- Przepraszam mamuś. Nie smuć się. Pa - powiedziałam i pociągnęłam Justina za rękę.
- Co się stało? - on zawsze wszystko musi wiedzieć.
- Mama składa pozew o rozwód
- Co? Dlaczego? - Justin wydawał się być w szoku.
- Taty nigdy nie ma. Nie widują się. Od kiedy się tutaj przeprowadziliśmy jest jeszcze gorzej. - uśmiechnęłam się.
- Dlaczego się nie smucisz?
- Nie wiem. Ja już zapomniałam, jak tata wygląda. Nie widuję go. Pracuje nawet w niedzielę. Pewnie nawet nie zauważę, jak się rozwiodą.
- O patrz, Carrie i Ryan już tam są i się liżą - zaśmiał się Justin, wskazując na jedna z ławek.
Podbiegliśmy do nich od tyłu i wystraszyliśmy ich. Odskoczyli od siebie jak oparzeni. Ryan patrzył na mnie z wielkim szoku. No tak, przecież on jeszcze mnie nie widział i zapewne nie wiedział, że tu przyjdę.
- Cześć, Ryan - powiedziałam i przytuliłam go.
- Eeee... Cześć. - powiedział bardzo zmieszany Ryan.
Siedzieliśmy kilka godzin w czwórkę i można powiedzieć, że się zaprzyjaźniliśmy. Poszliśmy do domu koło 22:30. Postanowiliśmy, że Justin będzie dzisiaj spał u mnie. On napisał mamie smsa, że nie wraca dzisiaj do domu.
- Jezu, dzieci ! Gdzie wy byliście tak długo ?! - mama się zdenerwowała.
- Przepraszam, mamuś. - podbiegłam i pocałowałam ją w policzek. - Gdzie tata?
- Śpi. - powiedziała mama i momentalnie się zasmuciła.
- Przepraszam. A powiedziałaś mu?
- Tak. Powiedział, że porozmawiamy jutro, bo ma wolne. Skarbie, idę spać. Idźcie też. - powiedziała mama i przytuliła nas.
Poszliśmy z Justinem do mnie. Ja poszłam się kąpać, a on wszedł na kompa. Kiedy wyszłam zobaczyłam, ze Justin siedzi przed komputerem z otwartą buzią. Kidy mnie zobaczył, ocknął się.
- Julia. Ostatnio było cicho o Selenie. Nigdzie się nie pojawiała,ani nic, nie?
- No fakt. Nawet nie zauważyłam - uśmiechnęłam się do niego.
- Już wiem czemu. - powiedział i pokazał mi dzisiejszy wywiad Seleny u Ellen.
Kiedy to zobaczyłam usiadłam i nie wiedziałam, czy mam być zła, czy też nie. Selena powiedziała, że starała się to ukrywać jak najdłużej, ale skoro już zaczęły pojawiać się plotki, musi potwierdzić, że jest w ciąży. Z Justinem. To już 5 miesiąc.
- Justin... - odezwałam się cicho.
- Julia! To był tylko ten jeden raz! Nigdy więcej! Wtedy jak mi powiedziałaś, że... - przerwałam mu
- Wiem. Justin. Kocham Cię. I ciąża Seleny tego nie zmieni. - powiedziałam i przytuliłam go. - A swoją drogą - dobrze wygląda jak na 5 miesiąc - powiedziałam i zaśmiałam się, jeszcze bardziej wtulając się w Justina.
Zaraz Justin poszedł się kąpać, a ja weszłam na twittera. Było dużo wiadomości, co o tym myślę. Napisałam tylko "Nie gniewam się na Justina. @selenagomez zapamiętaj to.". Justin zaraz wrócił z łazienki i położyliśmy się razem. On mnie macał i nie wiadomo co jeszcze, ale ja go tylko odepchnęłam.
- Justin, nie !
- No co? Muszę zaspokoić swoje potzreby - spojrzał na mnie z miną szczeniaczka.
- Skoro ja nie mam ochoty, to i tak nic nie wyjdzie z tego. - pocałowałam go i odwróciłam się, Zasnęłam zaraz. Obudziłam się obok Justina. Była 9 rano. Justin już nie spał tylko leżał. Wstaliśmy i zeszliśmy na śniadanie. Kiedy jedliśmy zadzwonił dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć, a tam stała Zuzka z Michałem. Rzciłam jej się na szyję. Zaprosiłam ich do domu. Pogadałam z Zuzą, po czym Zuza bardzo chciała pogadać z Justine, bo w końcu nadal była jego fanką, a ja poszłam pokazać Michałowi pokój. Zasiedzielismy się i gadaliśmy z 10 minut. W pewnym momencie Michał zaczął mnie całować. A co dziwniejsze je nie protestowałam. Właśnie całowałam się z chłopakiem mojej najlepszej przyjaciółki.
-----------------------
Strasznie przepraszam, że tak długo, ale nie miałam czasu. Poprawianie ocen i te sprawy ;)
KOMENTOWAĆ ! <3
sobota, 28 maja 2011
Rozdział 15
Minęły 2 dni. W każdym sklepie można znaleźć moją płytę. Jeżeli wyjdę na ulicę rozpoznają mnie nie tylko fanki Justina, ale też inni ludzie. Starsi i młodsi.
Teraz jest wczesny wieczór, a ja siedzę z Justinem w jego pokoju.
- Skarbie, wiesz, że kończy się sierpień?
- No wiem. I co w związku z tym? - powiedziałam, wpatrując się w ekran komputera.
- Pamiętasz, że masz 15 lat? Do szkoły trzeba iść.
- Pogięło Cię? mam iść do szkoły? - spojrzałam na niego, jak na dziecko z zespołem downa xd
- Ja mam prywatnego nauczyciela. Możemy uczyć się razem.
- Jest między nami 3 lata różnicy. Jak ty chcesz się razem uczyć? Przecież mamy zupełne inne materiały.
- Jenny coś poradzi. - uśmiechnął się Justin i wyjął telefon, wybierając numer swojej nauczycielki.
- Cześć, Jenny. Mam sprawę. Bo wiesz... Julia teraz nie może chodzić do szkoły. Dałoby radę, żebyśmy mogli się razem uczyć? [...] Dobra, dzięki, Jen. Do zoba. - powiedział i rozłączył się.
- I co? - spytałam.
- Da radę. Idziemy na spacer? - spytał i nie czekając na odpowiedź pociągnął mnie za rękę.
Założyliśmy ubrania, w których nikt nas nie pozna. Poszliśmy jak zwykle do parku i usiedliśmy na jednaj z ławek. Słyszeliśmy rozmowę z ławki obok,na której siedziała para.
- Sweety, słyszałaś tą nową płytę "My Hope"?
- Taaak. Masakra jakaś. Ta laska nie umie śpiewać. Kto tego słucha w ogóle?
- Co ty pierdolisz ?! - wykrzyczał chłopak - Ona jest genialna. Płyta fajna, dziewczyna ładna...
- Ja pierdolę? - oburzyła się dziewczyna. - Nie wmówisz mi, że ta cała Julia jest ładniejsza i fajniejsza od Justina. Ona na niego nie zasługuje ! - dziewczyna krzyknęła tak, że kilka osób się na nia spojrzało.
W tym momencie nie wytrzymaliśmy i razem z Justinem wybuchnęliśmy śmiechem. Para obok nas spojrzała na nas krzywym wzrokiem, a chłopak powiedział "Ogarnijcie się dzieci z downem", po czym wrócił do rozmowy z dziewczyną.
- Skoro kłócimy się przez jakąś gównianą piosenkarkę, to jak będziemy mogli się dogadać w ważniejszych sprawach? - spytała dziewczyna.
- Gównianą? Chyba masz rację. Pa - powiedział i odszedł.
Dziewczyna zaczęła płakać, na co szturchnęłam Justina. Od do niej podszedł i ją przytulił.
- Zostaw mnie, zboczeńcu ! - krzyknęła dziewczyna i odepchnęła Justina.
- To ja, Justin. - powiedział i zdjął kaptur.
- Co ty tu robisz? - spytała zapłakana dziewczyna w ciężkim szoku.
- Słyszałem wszystko. Idź do niego. Nie możecie się kłócić o Julię. - powiedział Justin, na co ja wstałam i podeszłam do nich.
- No właśnie. Jestem gównianą piosenkarką. Ukradłam Justina milionom dziewczyn. Ale czy gówniana pisoenkara jest powodem, żeby rozstać z chłopakiem? Przecież to może być miłość twojego życia.
- Masz rację. - powiedziała dziewczyna. - żle Cię oceniłam. - dodała i przytuliła mnie. - Jestem Carrie. Muszę iść znaleźć Ryan'a, ale jutro przyjdziecie tutaj o tej samej porze? - powiedziała moja nowa koleżanka.
- Jasne. A teraz leć go szukać.
Dziewczyna wstała i szybko pobiegła w stronę, w którą kilka minut wcześniej odszedł jej chłopak.
- Jak ty to zrobiłaś? - spytał Justin siadając okraiem na ławce, tym samym odwracając się do mnie.
- Nie wiem - zrobiłam to samo, co on. - Po prostu mówiłam to, co czuję. Nie można dać uciec prawdziwej miłości - powiedziałam i zaczęłam całować Justina. On zrobił tak, że siedziałam na nim. - Jesteśmy w parku, ty seksoholiku - powiedziałam ze śmiechem odrywając się od niego.
- To idziemy do domu? - spytał Justin z diabelskim uśmieszkiem.
- Tak ! ja do sieie i ty do siebie.
- Nieee. - powiedział z tonem małego dziecka, ale zaraz dodał już poważnie - Julia, czemu my nie mieszkamy razem? Przecież sypiamy ze sobą, jesteśmy w poważnym związku, a mieszkamy z rodzicami. To jest nienormalne.
- Justin... Ja mam 15 lat, ty masz 18. Jak sobie to wyobrażasz? I gdzie mielibyśmy mieszkać?
- Przecież ja mam już duuuużo na koncie. Ty zaraz też będziesz miała. Możemy coś wynająć. Przecież jesteśmy odpowiedzialni. Poradzilibyśmy sobie.
- Kocham Cię - powiedziałam i go przytuliłam -Pomyślimy jeszcze nad tym, a teraz chodź do domu.
Za 10 minut byliśmy u mnie. Posiedzieliśmy trochę u mnie w pokoju. Justin cały czas mnie macał, ale ja nie miałam ochoty, więc go wygoniłam. Weszłam na twittera i poodpisywałam fanom. Chciałam znaleźć Carrie. I znalazłam. Jej ostatni tweet brzmiał tak "Nie oceniajcie artystów za szybko. Czasami gówniana piosenkarka może naprawdę pomóc.". Kiedy to przeczytałam uśmiechnęłam się sama do siebie i natychmiastowo jej odpisałam "@Carrie_ATL Dziękuję ;* Mam nadzieję, że Ci się udało i znalazłaś Ryan'a <3." Nie czekałam dłogo na odpowiedź. "@JuliaNowak Tak ! Powiedziałam Ryan'owi to wszystko, co mi powiedziałaś. Przyjdź jutro z Justinem, a ja wezmę Ryan'a. Może się skumplują." [wiem, że kiedyś było @JulaaaaPL, ale zmieniłam w związku z tym, że mam zweryfikowane konto]. Nie odpisywałam już na, to tylko patrzyłam, jak Carrie dostaje mnóóóóstwo pytań o co kaman. Ja też tak miałam, jak pierwszy raz gadałam z Justinem na twitterze. Ale miałam trochę zjebany humor, przez to, co Justin powiedział o tym, że nie mieszkamy razem. Zeszłam na dół zjeść.
- Julia, co się dzieje? Jakoś nieswojo wyglądasz.
- Bo Justin chce, żebyśmy mieszkali razem, gdzie indziej niż wy i Pattie.
- Mieszkacie 3 minuty od siebie.
- No tak... Ale jesteśmy w poważnym związku i wgl.
- Poważnym związku? Skarbie ! Masz 15 lat.
- Tak, ale wiem, że Justin mnie kocha i ja kocham jego. On jest miłością mojego życia.
- A ty chcesz z nim mieszkać?
- Pewnie, że tak.
- Ale to nie będzie tak, jak wtedy jak Justin mieszkał trochę u nas.
- Wiem. Ale jesteśmy odpowiedzialni. Poradzilibyśmy sobie.
- Skarbie, poczekajcie jeszcze trochę.
- Masz rację, mamo. Dziękuję - powiedziałam robiąc sobie bułkę z serem. - Kiedy tata wróci?
- Powinien być za godzinkę.
- To ja idę do siebie. - wbiegłam po schodach w jednej ręce trzymając telefon, a w drugiej moją bułkę.
Postanowiłam, że posłucham sobie polskiej muzyki. Włączyłam piosenki w stylu "Jak zapomnieć" - Jeden osiem L, albo "Bo bez Ciebie" - Lerek. Lubię takie piosenki. Kiedyś słuchałam ich z moimi znajomymi z Polski. Właśnie ! Zuza ! Muszę do niej zadzwonić!
- Halo? - odebrała po 2 sygnałach
- Cześć, skarbie ! - krzyknęłam.
- No, hej, gwiazdko. Jak tam płyta? W naszej szkole mają ją wszyscy.
- Pozdrów ich ode mnie! Szczególnie panią Hanię i Gośkę - zaśmiałam się. - A jak tam Michał?
- No zajebiście ! Piszemy całe dnie.
Gadałam z Zuzią jeszcze jakieś 20 minut, a potem poszłam spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam do was ogromną prośbę ! Już nie mam pomysłów, o czym pisać, więc proszę was, żebyście w komentarzach dawali jakieś propozycje ;)
To żegnam na dziś <3
Teraz jest wczesny wieczór, a ja siedzę z Justinem w jego pokoju.
- Skarbie, wiesz, że kończy się sierpień?
- No wiem. I co w związku z tym? - powiedziałam, wpatrując się w ekran komputera.
- Pamiętasz, że masz 15 lat? Do szkoły trzeba iść.
- Pogięło Cię? mam iść do szkoły? - spojrzałam na niego, jak na dziecko z zespołem downa xd
- Ja mam prywatnego nauczyciela. Możemy uczyć się razem.
- Jest między nami 3 lata różnicy. Jak ty chcesz się razem uczyć? Przecież mamy zupełne inne materiały.
- Jenny coś poradzi. - uśmiechnął się Justin i wyjął telefon, wybierając numer swojej nauczycielki.
- Cześć, Jenny. Mam sprawę. Bo wiesz... Julia teraz nie może chodzić do szkoły. Dałoby radę, żebyśmy mogli się razem uczyć? [...] Dobra, dzięki, Jen. Do zoba. - powiedział i rozłączył się.
- I co? - spytałam.
- Da radę. Idziemy na spacer? - spytał i nie czekając na odpowiedź pociągnął mnie za rękę.
Założyliśmy ubrania, w których nikt nas nie pozna. Poszliśmy jak zwykle do parku i usiedliśmy na jednaj z ławek. Słyszeliśmy rozmowę z ławki obok,na której siedziała para.
- Sweety, słyszałaś tą nową płytę "My Hope"?
- Taaak. Masakra jakaś. Ta laska nie umie śpiewać. Kto tego słucha w ogóle?
- Co ty pierdolisz ?! - wykrzyczał chłopak - Ona jest genialna. Płyta fajna, dziewczyna ładna...
- Ja pierdolę? - oburzyła się dziewczyna. - Nie wmówisz mi, że ta cała Julia jest ładniejsza i fajniejsza od Justina. Ona na niego nie zasługuje ! - dziewczyna krzyknęła tak, że kilka osób się na nia spojrzało.
W tym momencie nie wytrzymaliśmy i razem z Justinem wybuchnęliśmy śmiechem. Para obok nas spojrzała na nas krzywym wzrokiem, a chłopak powiedział "Ogarnijcie się dzieci z downem", po czym wrócił do rozmowy z dziewczyną.
- Skoro kłócimy się przez jakąś gównianą piosenkarkę, to jak będziemy mogli się dogadać w ważniejszych sprawach? - spytała dziewczyna.
- Gównianą? Chyba masz rację. Pa - powiedział i odszedł.
Dziewczyna zaczęła płakać, na co szturchnęłam Justina. Od do niej podszedł i ją przytulił.
- Zostaw mnie, zboczeńcu ! - krzyknęła dziewczyna i odepchnęła Justina.
- To ja, Justin. - powiedział i zdjął kaptur.
- Co ty tu robisz? - spytała zapłakana dziewczyna w ciężkim szoku.
- Słyszałem wszystko. Idź do niego. Nie możecie się kłócić o Julię. - powiedział Justin, na co ja wstałam i podeszłam do nich.
- No właśnie. Jestem gównianą piosenkarką. Ukradłam Justina milionom dziewczyn. Ale czy gówniana pisoenkara jest powodem, żeby rozstać z chłopakiem? Przecież to może być miłość twojego życia.
- Masz rację. - powiedziała dziewczyna. - żle Cię oceniłam. - dodała i przytuliła mnie. - Jestem Carrie. Muszę iść znaleźć Ryan'a, ale jutro przyjdziecie tutaj o tej samej porze? - powiedziała moja nowa koleżanka.
- Jasne. A teraz leć go szukać.
Dziewczyna wstała i szybko pobiegła w stronę, w którą kilka minut wcześniej odszedł jej chłopak.
- Jak ty to zrobiłaś? - spytał Justin siadając okraiem na ławce, tym samym odwracając się do mnie.
- Nie wiem - zrobiłam to samo, co on. - Po prostu mówiłam to, co czuję. Nie można dać uciec prawdziwej miłości - powiedziałam i zaczęłam całować Justina. On zrobił tak, że siedziałam na nim. - Jesteśmy w parku, ty seksoholiku - powiedziałam ze śmiechem odrywając się od niego.
- To idziemy do domu? - spytał Justin z diabelskim uśmieszkiem.
- Tak ! ja do sieie i ty do siebie.
- Nieee. - powiedział z tonem małego dziecka, ale zaraz dodał już poważnie - Julia, czemu my nie mieszkamy razem? Przecież sypiamy ze sobą, jesteśmy w poważnym związku, a mieszkamy z rodzicami. To jest nienormalne.
- Justin... Ja mam 15 lat, ty masz 18. Jak sobie to wyobrażasz? I gdzie mielibyśmy mieszkać?
- Przecież ja mam już duuuużo na koncie. Ty zaraz też będziesz miała. Możemy coś wynająć. Przecież jesteśmy odpowiedzialni. Poradzilibyśmy sobie.
- Kocham Cię - powiedziałam i go przytuliłam -Pomyślimy jeszcze nad tym, a teraz chodź do domu.
Za 10 minut byliśmy u mnie. Posiedzieliśmy trochę u mnie w pokoju. Justin cały czas mnie macał, ale ja nie miałam ochoty, więc go wygoniłam. Weszłam na twittera i poodpisywałam fanom. Chciałam znaleźć Carrie. I znalazłam. Jej ostatni tweet brzmiał tak "Nie oceniajcie artystów za szybko. Czasami gówniana piosenkarka może naprawdę pomóc.". Kiedy to przeczytałam uśmiechnęłam się sama do siebie i natychmiastowo jej odpisałam "@Carrie_ATL Dziękuję ;* Mam nadzieję, że Ci się udało i znalazłaś Ryan'a <3." Nie czekałam dłogo na odpowiedź. "@JuliaNowak Tak ! Powiedziałam Ryan'owi to wszystko, co mi powiedziałaś. Przyjdź jutro z Justinem, a ja wezmę Ryan'a. Może się skumplują." [wiem, że kiedyś było @JulaaaaPL, ale zmieniłam w związku z tym, że mam zweryfikowane konto]. Nie odpisywałam już na, to tylko patrzyłam, jak Carrie dostaje mnóóóóstwo pytań o co kaman. Ja też tak miałam, jak pierwszy raz gadałam z Justinem na twitterze. Ale miałam trochę zjebany humor, przez to, co Justin powiedział o tym, że nie mieszkamy razem. Zeszłam na dół zjeść.
- Julia, co się dzieje? Jakoś nieswojo wyglądasz.
- Bo Justin chce, żebyśmy mieszkali razem, gdzie indziej niż wy i Pattie.
- Mieszkacie 3 minuty od siebie.
- No tak... Ale jesteśmy w poważnym związku i wgl.
- Poważnym związku? Skarbie ! Masz 15 lat.
- Tak, ale wiem, że Justin mnie kocha i ja kocham jego. On jest miłością mojego życia.
- A ty chcesz z nim mieszkać?
- Pewnie, że tak.
- Ale to nie będzie tak, jak wtedy jak Justin mieszkał trochę u nas.
- Wiem. Ale jesteśmy odpowiedzialni. Poradzilibyśmy sobie.
- Skarbie, poczekajcie jeszcze trochę.
- Masz rację, mamo. Dziękuję - powiedziałam robiąc sobie bułkę z serem. - Kiedy tata wróci?
- Powinien być za godzinkę.
- To ja idę do siebie. - wbiegłam po schodach w jednej ręce trzymając telefon, a w drugiej moją bułkę.
Postanowiłam, że posłucham sobie polskiej muzyki. Włączyłam piosenki w stylu "Jak zapomnieć" - Jeden osiem L, albo "Bo bez Ciebie" - Lerek. Lubię takie piosenki. Kiedyś słuchałam ich z moimi znajomymi z Polski. Właśnie ! Zuza ! Muszę do niej zadzwonić!
- Halo? - odebrała po 2 sygnałach
- Cześć, skarbie ! - krzyknęłam.
- No, hej, gwiazdko. Jak tam płyta? W naszej szkole mają ją wszyscy.
- Pozdrów ich ode mnie! Szczególnie panią Hanię i Gośkę - zaśmiałam się. - A jak tam Michał?
- No zajebiście ! Piszemy całe dnie.
Gadałam z Zuzią jeszcze jakieś 20 minut, a potem poszłam spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam do was ogromną prośbę ! Już nie mam pomysłów, o czym pisać, więc proszę was, żebyście w komentarzach dawali jakieś propozycje ;)
To żegnam na dziś <3
czwartek, 26 maja 2011
Rozdział 14
Zaraz już byłam bez koszulki. Usiadłam na Justinie i zaczęłam go rozbierać. Za chwilę byliśmy bez ubrań.
~~Oczami Justina~~~
Postanowiłem, że tym razem będzie inaczej. Położyłem Julię na kanapie, a sam zsunąłem się niżej. Rozszerzyłem jej nogi i wetkałem tam mój zwinny języczek (Sonia, pamiętasz? xd). Ona cicho pojękiwała, co podniecało mnie coraz bardziej. Kiedy czułem, że Julia zbliża się do finału, zacząłem ją całować, a w nią wsunąłem mojego ogromnego chuja.
~~Oczami Julii~~
Było mi tak cholernie dobrze. Przypomniałam sobie, co mówił tata o tym, że do góry nic nie będzie słychać, więc nie szczędziłam sobie głośnych jęków. Justin też.
~~W tym samym czasie u rodziców Julii~~
- Idę zobaczyć, co dzieci robią. Kazałem im iść na spacer - powiedział Krzystof.
- Nie idź - powiedziała Mariola. - Jeżeli nie poszli, to wiadomo, co robią - zaśmiała się.
W tym samym momencie do kuchni weszła Julia i Justin.
~~Oczy Julii~~
- Cześć, mamuś, cześć, tatuś. - powiedziałam z uśmiechem i nalałam sobie soku.
- Cześć, dzieci. Powinnam zapytać, czemu wyglądacie jak po napadzie, ale wolę nie wiedzieć.
- Mówiłam wam, jak się cieszę, że się tu przeprowdzailiśmy? - powiedziałam i usiadłam na blacie ze szklanką soku.
- Mówiłaś, córciu, mówiłaś, ale zejdź z blatu. - uśmiechnęła się mama.
- To my idziemy na ten spacer - powiedziałam i pociągnęlam Justina za rękę.
Ubraliśmy kaptury i poszliśmy do parku.
- Pojutrze wychodzi twoja płyta. Jak się z tym czujesz? - uśmiechnął się mój skarb.
- Chyba dobrze. Nie wiem, po co wydaję tą płytę. Chyba nie potrzebuję dodatkowej popularności. Przecież i tak nic nie wyjdzie z mojej płyty "My Hope"
- Wiesz, co odróżnia Cię od innych moich dziewczyn?
- Co?
- Moje fanki Cię lubią.
- Lubią? Co ty? Jak idę przez ulicę dużo nastolatek krzywo na mnie patrzy.
- A tak w ogóle wiesz, jaki dzień jest we wtorek?
- No jaki? - spytałam z uśmiechem
- Nasza rocznica. Jeżeli liczymy te miesiące...- powiedział.
- Liczymy, kotku, liczymy.
- Dlaczego?
- Bo ja już o tym zapomniałam - powiedziałam i go pocałowałam.
- Kocham Cię - szepnął mi do ucha.
Wróciliśmy do domu, zjedliśmy coś i poszliśmy do mojego pokoju. Justin położył się na moim łóżku.
- Kotek... A ty wiesz, że masz swój dom, nie? - powiedziałam do niego z uśmiechem.
- Nieeee ! Ja nie chcę ! Ty tu masz tak fajnie !
- Przykro mi. Idź do siebie, a rano czekam na Ciebie - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
Justin wyszedł, a ja poszłam się kąpać. Później weszłam na twittera, gdzie napisałam "Już za 2 dni "My Hope" !" i wyłączyłam komputer. Poszłam spać, mimo, że było wcześnie. Obudziłam się koło 11, a nad moim łóżkiem siedział Justin.
- Nie chodziło mi dosłownie o to, kiedy mówiłam, że czekam na ciebie rano - powiedziałam.
- Wchodziłaś na twittera? - spytał nawet się nie witając.
- Wczoraj. Napisałam, że niedługo wychodzi "My hope". Później już nie. A co?
- To wchodź ! I zobacz, co się dzieje - Zrobiłam, to co kazał Justin i otworzyłam ze zdumienia buzię. MNÓSTWO tweetów o mojej płycie, a w Trendig Topic #1dayMyHope.
- O kurwa - powiedziałam po Polsku. - Jestem w TT ! Ja pierdole ! Jestem najlepsza ! - wskoczyłam na łóżko i skakałam z różnymi polskimi tekstami, a Just patrzył na mnie jak na kompletną idiotkę. - Kurwa, Kocham Cię ! - krzyknęłam i wkoczyłam na Justina, na co on się przewrócił i obydwoje leżeliśmy na podłodze.
~~~~~~~~~~~~~~~
NAPRAWDĘ Was przepraszam, że taki krótki, ale nie chce mi się. I nie mam czasu. Ale napisałam, bo wiem, że jest kilka osób, które na to czeka ;)
Komentować ! <3
sobota, 21 maja 2011
Rozdział 13
Dzisiaj dzień przeprowadzki ! Jaram się tym nasamowicie. Będę mogła więcej czasu spędziać z Justinem. I właśnie ! Muszę napisać, co Zuzka napisała mi w tamtym sms-ie. Napisała: "Całowałam się z nim ! Umówiliśmy się już, że jutro pojedziemy na plażę i weźmiemy ponton, ale przed chwilą napisał mi, że musi iść do pracy i zrywać rzodkiewki ;(". Niby zwykły sms, ale jednak tak mnie rozśmieszył, że zapomniałam, że siedzę w kisielu pomarańczowym. Ale wróćmy do teraźniejszości. Ostatnie dopakowywanie (jest takie słowo? xd) i zaraz jedziemy na lotnisko. Justin wziął moje walizki, wsadził do auta i odjechaliśmy. Samochód był zawalony na maksa, bo w końcu walizki: moje, Justina, mamy, taty i Pattie. Jak dojechaliśmy na lotnisko oczywiście rzuciło się na nas kilku gości z aparatami i mnóstwo dziewczyn - fanek, które chciały autorgaf, albo zdjęcie z Justinem. Za to ja podeszłam go fotoreporterów i odpowiadałam na pytania z uśmiechem, gdyż miałam dobry humor.
- Masz zamiar jeszcze kiedys wrócić do Polski?
- Oczywiście ! Muszę odwiedzać moją przyjaciółkę, Zuzię.
- Przedwczoraj pojawiła się oficjalna informacja, że za 3 dni wydajesz płytę.
- Tak, to prawda.
- Myślisz, że dobrze będziesz się czuła w Atlencie?
- Napewno. W końcu bedę tam z Justinem.
- No właśnie - Justin. Jak wam się układa?
- Bardzo dobrze. Nie widzę świata poza nim.
- A nie martwi cię, że będziecie bliżej Seleny? Przecież chyba każdy wie, ona i Justin to była para.
- Nie chcę tego komentować. Powiem tylko, że ufam Justinowi.
- A Selenie?
- Raczej nie.
- Jeszcze niedawno mówiłaś, że wydaje się miłą dziewczyną.
- Pomyliłam się. - powiedziałam odeszłam w stronę samolotu.
Po chwili Justin do nas dołączył. Poszliśmy na odprawę, a później wsiedliśmy do samolotu. Zapięliśmy pasy tak, jak należy i wyruszylismy. Patrzyłam przez okno na Polskę, która była coraz niżej.
- Będę tęsknić - szepnęłam sama do siebie.
- Mówiłaś coś? - spytał Justin, który siedział obok mnie.
- Nie - uśmiechnęłam się do niego, odpięłam pas i przytuliłam się do mojego wspaniałego chłopaka.
- Julia... Jesteśmy razem około roku, ale jest jedna rzecz, której nie wiem.
- Wal - uśmiechnęłam się do niego.
- Twoje poprzednie związki. Jak to z tym było?
- Nie wiem, czy można to nazwać związkiem... Pisaliśmy tylko. Nic poważnago. Niedługo przed tym jak cię poznałam spotykałam się z pewnym kolesiem ze szkoły.
- A czemu to się skończyło?
- Nie wiem. Po prostu zerwaliśmy kontakt. Przestaliśmy gadać. - powiedziałam i zaśmiałam się.
- A kochałaś go? - spytał mnie bardzo poważnie.
- Nie. To było takie zauroczenie. To Ciebie kocham najbardziej na świecie. - powiedziałam, po czym przyssałam się do jego ust.
- Ach, ta młodzież - mruknęła jakaś pani, która akurat przechodziła koło nas.
- Co znowu robią? - spytała moja mama, która siedziała za nami za śmiechem - Obmacują się?
- Mamo! - powiedziałam i odwróciłam się do niej.
Pogadałam trochę z mamą i poszłam spać wtulona w Justina. Po kilku godzinach byliśmy już w Atlancie. Na lotnisku powitali nas fani i fotoreporterzy. Widać, że dziewczyny stęskniły się za Justinem. Krzyczały gośniej niż Polki. Ale Justin szybko sobie z nimi poradził i pojechaliśmy do naszrgo nowego domu. Tata załatwił, że mieszkamy na tym osiedlu, co Justin i Pattie. Nasz dom był wstapaniały ! To była ogromna willa z basenem. Rozejrzałam się po domu z otwartą buzią. Obejrzałam wszystko oprócz mojego pokoju. To zostawiłam sobie na koniec. Kiedy otworzyłam drzwi ujrzałam OGROMNĄ sypialnię. To był chyba największy pokój w tym domu. Miałam własną łazienkę i garderobę. razem z Justinem wszystko dokładnie oglądnąłam, a na sam koniec rozbiegłam się i wskoczyłam na łóżko. W tym samym momencie do pokoju wszedł tata.
- I jak Ci się podoba?
- Tato ! To jest genialne!
- To chodź. To Ci się spodoba jeszcze bardziej. Kazałem to zrobić specjalnie dla Ciebie.
Tata wszedł do mojej garderoby, a ja i Just zaraz za nim. Za pomocą pilota odsunął jedną część mojej garderoby. Były tam drzwi. Otworzył je i kazał wejść. Zobaczyłam skręcone schody. Zeszłap po nich i ujrzałam coś, co zaparło mi dech w piersiach. Była to moja własne sala dyskotekowa !
Mniej więcej coś takiego, tylko że bardziej fioletowo.
- Ma ściany takie, że do góry nie bedzie NIC słychać. Możesz tu robić swoje imprezy dla gwiazd.
- Tato ! Kocham Cię ! - powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję.
- Wiem, skarbie. Teraz idź się wypakować, a później idź się przejść na miasto.
Wyszliśmy z mojego podziemnego raju. Tata wyszedł z mojej sypialni, a ja i Just usiedliśmy na łóżku.
- WOW! - powiedziałam ciągle będąc w szoku.
- No! Ei, to niesprawidliwe. Czemu masz fajniejszy dom ode mnie? - powiedział Justin.
- Kotku, ty też bedziesz tu ciągle przesiadywał - uśmiechnęłam się do niego. - A teraz idź do siebie, rozpakuj się i przyjdź po mnie, to pójdziemy się przejść.
- No dobra... - powiedział, dał mi buziaka i wyszedł.
Zaczęłam się rozpakowywać. Po jakiś 2 godzinach przyszedł Justin.
- Justin, idziemy na miasto?
- A możemy iść na chwilę do twojego fioletowego raju? - uśmiechnął się do mnie pięknie.
- Jasne. - zaśmiałam się i weszłam do garderoby, a Justin za mną.
Zeszłam na dół i usiadłam na jednej z kanap. Justin usiadł obok mnie i spojrzał mi w oczy. Zaczęłam go całować, na co on zaczął sciągać mi koszulkę...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem, że dosyć mało, ale więcej nie chce mi się, bo oglądam "Psoty" z Paulą, która mówi o Bieberku ;)
Kto będzie dobry i skomentuje? ;*
I <3 jelly ! <3
- Masz zamiar jeszcze kiedys wrócić do Polski?
- Oczywiście ! Muszę odwiedzać moją przyjaciółkę, Zuzię.
- Przedwczoraj pojawiła się oficjalna informacja, że za 3 dni wydajesz płytę.
- Tak, to prawda.
- Myślisz, że dobrze będziesz się czuła w Atlencie?
- Napewno. W końcu bedę tam z Justinem.
- No właśnie - Justin. Jak wam się układa?
- Bardzo dobrze. Nie widzę świata poza nim.
- A nie martwi cię, że będziecie bliżej Seleny? Przecież chyba każdy wie, ona i Justin to była para.
- Nie chcę tego komentować. Powiem tylko, że ufam Justinowi.
- A Selenie?
- Raczej nie.
- Jeszcze niedawno mówiłaś, że wydaje się miłą dziewczyną.
- Pomyliłam się. - powiedziałam odeszłam w stronę samolotu.
Po chwili Justin do nas dołączył. Poszliśmy na odprawę, a później wsiedliśmy do samolotu. Zapięliśmy pasy tak, jak należy i wyruszylismy. Patrzyłam przez okno na Polskę, która była coraz niżej.
- Będę tęsknić - szepnęłam sama do siebie.
- Mówiłaś coś? - spytał Justin, który siedział obok mnie.
- Nie - uśmiechnęłam się do niego, odpięłam pas i przytuliłam się do mojego wspaniałego chłopaka.
- Julia... Jesteśmy razem około roku, ale jest jedna rzecz, której nie wiem.
- Wal - uśmiechnęłam się do niego.
- Twoje poprzednie związki. Jak to z tym było?
- Nie wiem, czy można to nazwać związkiem... Pisaliśmy tylko. Nic poważnago. Niedługo przed tym jak cię poznałam spotykałam się z pewnym kolesiem ze szkoły.
- A czemu to się skończyło?
- Nie wiem. Po prostu zerwaliśmy kontakt. Przestaliśmy gadać. - powiedziałam i zaśmiałam się.
- A kochałaś go? - spytał mnie bardzo poważnie.
- Nie. To było takie zauroczenie. To Ciebie kocham najbardziej na świecie. - powiedziałam, po czym przyssałam się do jego ust.
- Ach, ta młodzież - mruknęła jakaś pani, która akurat przechodziła koło nas.
- Co znowu robią? - spytała moja mama, która siedziała za nami za śmiechem - Obmacują się?
- Mamo! - powiedziałam i odwróciłam się do niej.
Pogadałam trochę z mamą i poszłam spać wtulona w Justina. Po kilku godzinach byliśmy już w Atlancie. Na lotnisku powitali nas fani i fotoreporterzy. Widać, że dziewczyny stęskniły się za Justinem. Krzyczały gośniej niż Polki. Ale Justin szybko sobie z nimi poradził i pojechaliśmy do naszrgo nowego domu. Tata załatwił, że mieszkamy na tym osiedlu, co Justin i Pattie. Nasz dom był wstapaniały ! To była ogromna willa z basenem. Rozejrzałam się po domu z otwartą buzią. Obejrzałam wszystko oprócz mojego pokoju. To zostawiłam sobie na koniec. Kiedy otworzyłam drzwi ujrzałam OGROMNĄ sypialnię. To był chyba największy pokój w tym domu. Miałam własną łazienkę i garderobę. razem z Justinem wszystko dokładnie oglądnąłam, a na sam koniec rozbiegłam się i wskoczyłam na łóżko. W tym samym momencie do pokoju wszedł tata.
- I jak Ci się podoba?
- Tato ! To jest genialne!
- To chodź. To Ci się spodoba jeszcze bardziej. Kazałem to zrobić specjalnie dla Ciebie.
Tata wszedł do mojej garderoby, a ja i Just zaraz za nim. Za pomocą pilota odsunął jedną część mojej garderoby. Były tam drzwi. Otworzył je i kazał wejść. Zobaczyłam skręcone schody. Zeszłap po nich i ujrzałam coś, co zaparło mi dech w piersiach. Była to moja własne sala dyskotekowa !
Mniej więcej coś takiego, tylko że bardziej fioletowo.
- Ma ściany takie, że do góry nie bedzie NIC słychać. Możesz tu robić swoje imprezy dla gwiazd.
- Tato ! Kocham Cię ! - powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję.
- Wiem, skarbie. Teraz idź się wypakować, a później idź się przejść na miasto.
Wyszliśmy z mojego podziemnego raju. Tata wyszedł z mojej sypialni, a ja i Just usiedliśmy na łóżku.
- WOW! - powiedziałam ciągle będąc w szoku.
- No! Ei, to niesprawidliwe. Czemu masz fajniejszy dom ode mnie? - powiedział Justin.
- Kotku, ty też bedziesz tu ciągle przesiadywał - uśmiechnęłam się do niego. - A teraz idź do siebie, rozpakuj się i przyjdź po mnie, to pójdziemy się przejść.
- No dobra... - powiedział, dał mi buziaka i wyszedł.
Zaczęłam się rozpakowywać. Po jakiś 2 godzinach przyszedł Justin.
- Justin, idziemy na miasto?
- A możemy iść na chwilę do twojego fioletowego raju? - uśmiechnął się do mnie pięknie.
- Jasne. - zaśmiałam się i weszłam do garderoby, a Justin za mną.
Zeszłam na dół i usiadłam na jednej z kanap. Justin usiadł obok mnie i spojrzał mi w oczy. Zaczęłam go całować, na co on zaczął sciągać mi koszulkę...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem, że dosyć mało, ale więcej nie chce mi się, bo oglądam "Psoty" z Paulą, która mówi o Bieberku ;)
Kto będzie dobry i skomentuje? ;*
I <3 jelly ! <3
czwartek, 19 maja 2011
Rozdział 12
~~Około 4 miesiące później~~
Leżałam zaryczana w moim łóżku w Polsce. Poczułam, że ktoś dotyka moich pleców. Odwróciłam się i zobaczyłam Justina.
- Julia... - odezwał się - trzeba żyć dalej.
- Łatwo Ci mówić ! Moje dziecko nie żyje ! - wybuchnęłam głośnym płaczem na samo wspomnienie, jak lekarz powiedział nam, że urodziłam martwe dziecko.
- Nie jest mi łatwo. To było tez moje dziecko - powiedział cicho - Ale leżenie w łóżku nic nie pomoże. Trzeba wrócić do życia.
- Po co mam wracać do życia, skoro nie mam dla kogo żyć?
- Masz mnie. A ja mam Ciebie. Skarbie, mamy siebie. Musimy być silni. Od kilku dni leżysz w łóżku. Chodż na spacer. Wydaj płytę. Już nic Ci w tym nie przeszkadza.
- Masz rację. Pójdę się odświeżyć i wyjdziemy na obiad.
- Dobra, to czekam. - uśmiechnął się do mnie, a ja to odwzajemniłam. Może Justin miał rację. Nie mogę wiecznie leżeć w łóżku. Po 20 minutach wyszłam z łazienki.
Kiedy zeszłam na dół zobaczyłam, jak mama robi obiad.
- Mamo, nie będziemy dzisiaj jeść w domu. Idziemy na miasto coś zjeść.
- Justin, jak Ci się to udało? - zaśmiała się mama i mnie przytuliła.
Kiedy tylko doszliśmy do McDonalda od razu podeszła do nas grupka nastolatek. Niektóre z nich rozmiawiały z Justinem, a inne podeszły do mnie i pytały o samopoczucie. Pocieszały mnie. Postanowiłam, że skoro Justin i jego fanki chcą, żebym powróciła do życia, postaram się to zrobić. Zamówiłam McChicken'a, frytki i shake. Justin też. Naprawdę dobrze się bawiłam tego dnia. Często podchodzili do nas fani. Rozmawialiśmy z nimi i śmialiśmy się. W to popołudnie zapomniałam, że niedawno straciłam dziecko. Kiedy wróciliśmy do domu, mama zawołała nas do salonu.
- Julia, postanowiliśmy z tatą, że przeprowadzamy się do Atlanty. Za 3 dni wylatujemy. Już mamy dom, tata ma pracę, a ty bedziesz miała blisko Justina i swoją wytwórnię;) Mają też siedzibę w Atlancie. A teraz dzwoń do "Wonder Talents"(nie wiem, czy jest takie coś:D Chyba nie xd) i powiedz im, że chcesz wydać płytę, jak się przeprowadzisz:)
- Mamo... KOCHAM CIĘ !
- Wiem, skarbie.
Wzięłam Justina za rękę i pobiegliśmy do pokoju. Zadzwoniłam do mojej wytwórni i umówiłam się z kolesiem na jutro, żeby wszystko obgadać.
- Wiesz, że potrzebujesz menagera, nie? - spytał mnie Justin, kiedy położyłam się na łóżku.
- Po co mi? - spojrzałam na niego - przecież nawet nie wydałam płyty.
- Ale niedługo wydasz, bedzie hitem i ktoś będzie musiał zająć się twoimi sprawami
- A gdzie ja mam znaleźć sobie menagera?
- Może Scooter się zgodzi?
- Po co mu drugi taki problem? - zaśmiałam się
- Ja nie jestem problemem ! - oburzył się i zrobił minę wkurzonego dziecka
- Oj, nie złość się - przytuliłam się do niego.
- Wiesz, że Cię kocham? - powiedział i spojrzał mi prosto w oczy.
- Wiem, kotku, wiem - pocałowałam go.
- Może spotkasz się z Zuzą? Chyba oddaliłyście się od siebie.
- Trochę... Masz rację, zadzwonię do niej. - wzięłam telefon i zadzwoniłam do Zuzy. Odebrała po 3 sygnałach.
- Halo?
- Cześć, Zuza. Musimy się spotkać. Mam ci coś ważnego do powiedzenia.
- Jasne ! To za pół godziny na naszej ławce w parku. - powiedziała i się rozłączyła
Posiedziałam jeszcze trochę z Justinem, a potem poszłam do parku, gdzie czekała już na mnie Zuza.
- Cześć - powiedziała i się usmiechnęła.
- Cześć - podeszłam do niej i odwzajemniłam uśmiech.
- Jak samopoczucie? - spytała patrząc na mnie.
- Chyba dobrze. Postanowiłam, że wydam płytę i zacznę żyć.
- To świetnie ! - ucieszyła się - Już niedługo będziesz gwiazdą i pewnie o mnie zapomnisz - zaśmiała się.
- Żartujesz? Bedę przylatywać do ciebie jak najczęściej.
- Przylatywać?
- Za 3 dni przeprowadzam się do Atlanty... Chcę tam zacząć wszystko od nowa. Wydać płytę i żyć razem z Justinem.
- Nie wiem, czy się cieszyć, czy nie. Z jednej strony cieszę się twoim szczęściem, a z drugiej będę za tobą tęsknić. Dobra, ja już muszę iść, bo umówiłam się na Żubra z Michałem i Bartkiem - zaczęła się cieszyć.
- Z nimi? Przecież wszystkie dziewczyny się za nimi uganiają ! - zdziwiłam się.
- No wiem ! Michał ostatnio przyszedł z mamą do nas. I się poznaliśmy. On jest taki słodki ! I ma takie zajebiste włoski !
- To szczęścia Ci życzę, dupo ! - powiedziałam i odeszłam z uśmiechem.
Po 10 minutach byłam w domu. Opowiedziałam Justinowi o wszystkim.
- Juuuustin - przeciągnęłam jego imię, leżąc na łóżku.
- Co chcesz? - spytał ze śmiechem.
- Mam ochotę na kisiel - uśmiechnęłam się do niego pięknie.
- Jaki smak? - powiedział wstając.
- Pomarańczowy z kawałkami owoców ! - krzyknęłam i zaczęłam się się cieszyć.
Po kilku minutach Justin wrócił z moim kisielem. Siedziałam na łóżku w jednej ręce trzymając kisiel, a w drugiej telefon. Przyszedł sms. Chciałam go szybko odczytać i przez przypadek wylałam kisiel. Był wszędzie !
- Kuuuurwa ! - krzyknęłam, na co Justin zaczął się niepohamowanie śmiać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Koniec na dziś ;)
A rodział dedykuję mojej kochanej Soni ! <3
Ona już wie, czemu ;*
Follujcie ją na twitterze: @Soonia66
Komentarze? ;)
Lof ju beliebers ! <3 <3
- Julia, postanowiliśmy z tatą, że przeprowadzamy się do Atlanty. Za 3 dni wylatujemy. Już mamy dom, tata ma pracę, a ty bedziesz miała blisko Justina i swoją wytwórnię;) Mają też siedzibę w Atlancie. A teraz dzwoń do "Wonder Talents"(nie wiem, czy jest takie coś:D Chyba nie xd) i powiedz im, że chcesz wydać płytę, jak się przeprowadzisz:)
- Mamo... KOCHAM CIĘ !
- Wiem, skarbie.
Wzięłam Justina za rękę i pobiegliśmy do pokoju. Zadzwoniłam do mojej wytwórni i umówiłam się z kolesiem na jutro, żeby wszystko obgadać.
- Wiesz, że potrzebujesz menagera, nie? - spytał mnie Justin, kiedy położyłam się na łóżku.
- Po co mi? - spojrzałam na niego - przecież nawet nie wydałam płyty.
- Ale niedługo wydasz, bedzie hitem i ktoś będzie musiał zająć się twoimi sprawami
- A gdzie ja mam znaleźć sobie menagera?
- Może Scooter się zgodzi?
- Po co mu drugi taki problem? - zaśmiałam się
- Ja nie jestem problemem ! - oburzył się i zrobił minę wkurzonego dziecka
- Oj, nie złość się - przytuliłam się do niego.
- Wiesz, że Cię kocham? - powiedział i spojrzał mi prosto w oczy.
- Wiem, kotku, wiem - pocałowałam go.
- Może spotkasz się z Zuzą? Chyba oddaliłyście się od siebie.
- Trochę... Masz rację, zadzwonię do niej. - wzięłam telefon i zadzwoniłam do Zuzy. Odebrała po 3 sygnałach.
- Halo?
- Cześć, Zuza. Musimy się spotkać. Mam ci coś ważnego do powiedzenia.
- Jasne ! To za pół godziny na naszej ławce w parku. - powiedziała i się rozłączyła
Posiedziałam jeszcze trochę z Justinem, a potem poszłam do parku, gdzie czekała już na mnie Zuza.
- Cześć - powiedziała i się usmiechnęła.
- Cześć - podeszłam do niej i odwzajemniłam uśmiech.
- Jak samopoczucie? - spytała patrząc na mnie.
- Chyba dobrze. Postanowiłam, że wydam płytę i zacznę żyć.
- To świetnie ! - ucieszyła się - Już niedługo będziesz gwiazdą i pewnie o mnie zapomnisz - zaśmiała się.
- Żartujesz? Bedę przylatywać do ciebie jak najczęściej.
- Przylatywać?
- Za 3 dni przeprowadzam się do Atlanty... Chcę tam zacząć wszystko od nowa. Wydać płytę i żyć razem z Justinem.
- Nie wiem, czy się cieszyć, czy nie. Z jednej strony cieszę się twoim szczęściem, a z drugiej będę za tobą tęsknić. Dobra, ja już muszę iść, bo umówiłam się na Żubra z Michałem i Bartkiem - zaczęła się cieszyć.
- Z nimi? Przecież wszystkie dziewczyny się za nimi uganiają ! - zdziwiłam się.
- No wiem ! Michał ostatnio przyszedł z mamą do nas. I się poznaliśmy. On jest taki słodki ! I ma takie zajebiste włoski !
- To szczęścia Ci życzę, dupo ! - powiedziałam i odeszłam z uśmiechem.
Po 10 minutach byłam w domu. Opowiedziałam Justinowi o wszystkim.
- Juuuustin - przeciągnęłam jego imię, leżąc na łóżku.
- Co chcesz? - spytał ze śmiechem.
- Mam ochotę na kisiel - uśmiechnęłam się do niego pięknie.
- Jaki smak? - powiedział wstając.
- Pomarańczowy z kawałkami owoców ! - krzyknęłam i zaczęłam się się cieszyć.
Po kilku minutach Justin wrócił z moim kisielem. Siedziałam na łóżku w jednej ręce trzymając kisiel, a w drugiej telefon. Przyszedł sms. Chciałam go szybko odczytać i przez przypadek wylałam kisiel. Był wszędzie !
- Kuuuurwa ! - krzyknęłam, na co Justin zaczął się niepohamowanie śmiać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Koniec na dziś ;)
A rodział dedykuję mojej kochanej Soni ! <3
Ona już wie, czemu ;*
Follujcie ją na twitterze: @Soonia66
Komentarze? ;)
Lof ju beliebers ! <3 <3
poniedziałek, 2 maja 2011
Rozdział 11
Kiedy po kilku minutach się od siebie odkleiliśmy, Justin spojrzał na mnie:
- Ale masz wielki brzuch !
- Wiem. Jestem gruba i brzydka - zrobiłam minę obrażonego dziecka
- Jesteś piękna. Razem damy radę.
Przez następne pół godziny gadaliśmy o nas i naszym dziecku. Justin powiedział, że następny fragment swojego życia poświęci nam.
- Justin... Ja chyba nie chcę tego dziecka. Miałam pracować nad płytą, wydać ją, a to małe coś, co sprawia, że jestem gruba przeszkodziło mi w tym. Już nigdy nie będzie tak, jak powinno być. Nawet jak urodzę to co? Przy dziecku trzeba być 24 godziny na dobę. Nie chcę go. Oddajmy do adopcji
- Julia... To jest NASZE dziecko. Chcesz, żeby wychowywali je inni ludzie? Chcesz pozbawić go tej radości z tego, że ma sławnych rodziców? Chcesz pozbawić siebie widoku Biebera z pieluchą? - zaśmiał się, a ja to odwzajemniłam.
- Masz rację. Nie wiem, czemu to powiedziałam. To jest nasze dziecko.
- A jak świętujemy twoje urodziny? - zapytał się.
- Urodziny? :O A faktycznie ! To już jutro. A jeszcze jedno: jak chcesz żyć razem ze mną, skoro ja jestem tutaj, a ty w Atlancie?
- Na razie zawieszę karierę. A później zobaczymy. Może jutro powiemy w wywiadzie to? A później spędzimy twoje urodziny razem?
- Świetny pomysł - pocałowałam go, a on zrobił tak, że leżałam pod nim.
- Justin, nie...
- Czemu? Nie widzieliśmy się od 5 miesięcy.
- Nie teraz. - powiedziałam wstając - Może wieczorem.
Cały dzień spędziłam z Justinem. Kiedy późnym wieczorem wróciliśmy do domu, kazałam Justinowi iść do mojego pokoju, a ja poszłam do mamy:
- Mamo, może Justin dzisiaj u mnie spać, nie?
- Nie.
- Co? Dlaczego?
- Bo to skurwysyn.
- Mamo... Nie mów tak o nim.
- Przykro mi skarbie, ale jesteś naiwna... Zrobił ci dziecko i cię zdradził. A ty mu tak łatwo wybaczyłaś.
- Łatwo ?! - krzyknęłam - mamo ! 5 miesięcy mnie przepraszał ! I ty mówisz, że mu łatwo wybaczam? - nagle zaczęły mi lecieć łzy z oczu.
- Przepraszam, skarbie. Nie powinnam tego mówić - mama próbowała mnie przytulić.
- Nie, nie powinnaś - wyrwałam jej się i poszłam do Justina.
Kiedy weszłam do pokoju, od razu przytuliłam się do Justina.
- Wszystko słyszałem. Nie odpuści mi tak łatwo, prawda?
- Prawda - powiedziałam cicho.
- A ty? - spytał patrząc mi w oczy
- Ze mną pójdzie ci szybciej - uśmiechnęłam się i zaczęłam go całować. Zdążyłam tylko przekluczyć drzwi i zaraz leżałam na łóżku z Justinem. Już po chwili byliśmy nadzy. Tym razem było inaczej niż zwykle. Tak jakoś... po prostu inaczej. Całowaliśmy się i dotykaliśmy. Widziałam, że Justin naprawdę mnie kocha. Kiedy wszedł we mnie poczułam się jak w niebie. Brakowało mi tego. Tęskniłam za tym. W końcu od 5 miesięcy nie czułam go w sobie. Nie starałam się nie być głośno, żeby mama nie słyszała. Wręcz przeciwnie. Chciałam, żeby mama wiedziała, jak bardzo się kochamy. Wydawałam z siebie coraz głośniejsze jęki zachwytu. Justin też. Było mi tak kurewsko dobrze. Kiedy byłam bliska końca krzyknęłam "Biebeeeeer", a on przyspieszył swoje seksowne ruchy biodrami xd. Po chwili opadliśmy zmęczeni na łóżko. Poleżeliśmy chwilę, po czym Justin zaczął mnie całować po szyi. I znowu się zaczęło.
Rano obudziłam się nago. Justin już nie spał. Patrzył na mnie.
- Cześć - powiedziałam niewyspanym głosem. - Idę się kąpać.
- Idę z tobą.
- Chyba żartujesz ? - powiedziałam wstając.
- Nie. Niby czemu? To będzie twój prezent urodzinowy. Happy birthady !
- Ehhh. Chodź - powiedziałam, a Justin zaczął się cieszyć jak dziecko.
Po wspólnej kąpieli zeszliśmy na dół na śniadanie
- Julia, wszystkiego najlepszego ! przepraszam cię za wczoraj - powiedziała mama, odwracając się do mnie - i ciebie też Justin, bo zapewne wiesz o czym rozmawiałyśmy.
- Już się nie gniewamy - powiedziałam i przytuliłam Justina.
- Zapytałabym, jak wam minęła noc, ale dobrze wiem - zaśmiała się trochę.
- Mamoooo.
- No co? Nie podsłuchiwałam. Po prostu było słychać. A tutaj urodzinowe śniadanko - podała nam naleśniki z syropem
- Dziękuję.
- To co macie zamiar dzisiaj robić?
- Jedziemy do Wojewódzkiego.
- Po co?
- Wywiad mamy. I chcemy oficjalnie potwierdzić, że do siebie wrócilismy.
Zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy do studia Kuby.
- Ale masz wielki brzuch !
- Wiem. Jestem gruba i brzydka - zrobiłam minę obrażonego dziecka
- Jesteś piękna. Razem damy radę.
Przez następne pół godziny gadaliśmy o nas i naszym dziecku. Justin powiedział, że następny fragment swojego życia poświęci nam.
- Justin... Ja chyba nie chcę tego dziecka. Miałam pracować nad płytą, wydać ją, a to małe coś, co sprawia, że jestem gruba przeszkodziło mi w tym. Już nigdy nie będzie tak, jak powinno być. Nawet jak urodzę to co? Przy dziecku trzeba być 24 godziny na dobę. Nie chcę go. Oddajmy do adopcji
- Julia... To jest NASZE dziecko. Chcesz, żeby wychowywali je inni ludzie? Chcesz pozbawić go tej radości z tego, że ma sławnych rodziców? Chcesz pozbawić siebie widoku Biebera z pieluchą? - zaśmiał się, a ja to odwzajemniłam.
- Masz rację. Nie wiem, czemu to powiedziałam. To jest nasze dziecko.
- A jak świętujemy twoje urodziny? - zapytał się.
- Urodziny? :O A faktycznie ! To już jutro. A jeszcze jedno: jak chcesz żyć razem ze mną, skoro ja jestem tutaj, a ty w Atlancie?
- Na razie zawieszę karierę. A później zobaczymy. Może jutro powiemy w wywiadzie to? A później spędzimy twoje urodziny razem?
- Świetny pomysł - pocałowałam go, a on zrobił tak, że leżałam pod nim.
- Justin, nie...
- Czemu? Nie widzieliśmy się od 5 miesięcy.
- Nie teraz. - powiedziałam wstając - Może wieczorem.
Cały dzień spędziłam z Justinem. Kiedy późnym wieczorem wróciliśmy do domu, kazałam Justinowi iść do mojego pokoju, a ja poszłam do mamy:
- Mamo, może Justin dzisiaj u mnie spać, nie?
- Nie.
- Co? Dlaczego?
- Bo to skurwysyn.
- Mamo... Nie mów tak o nim.
- Przykro mi skarbie, ale jesteś naiwna... Zrobił ci dziecko i cię zdradził. A ty mu tak łatwo wybaczyłaś.
- Łatwo ?! - krzyknęłam - mamo ! 5 miesięcy mnie przepraszał ! I ty mówisz, że mu łatwo wybaczam? - nagle zaczęły mi lecieć łzy z oczu.
- Przepraszam, skarbie. Nie powinnam tego mówić - mama próbowała mnie przytulić.
- Nie, nie powinnaś - wyrwałam jej się i poszłam do Justina.
Kiedy weszłam do pokoju, od razu przytuliłam się do Justina.
- Wszystko słyszałem. Nie odpuści mi tak łatwo, prawda?
- Prawda - powiedziałam cicho.
- A ty? - spytał patrząc mi w oczy
- Ze mną pójdzie ci szybciej - uśmiechnęłam się i zaczęłam go całować. Zdążyłam tylko przekluczyć drzwi i zaraz leżałam na łóżku z Justinem. Już po chwili byliśmy nadzy. Tym razem było inaczej niż zwykle. Tak jakoś... po prostu inaczej. Całowaliśmy się i dotykaliśmy. Widziałam, że Justin naprawdę mnie kocha. Kiedy wszedł we mnie poczułam się jak w niebie. Brakowało mi tego. Tęskniłam za tym. W końcu od 5 miesięcy nie czułam go w sobie. Nie starałam się nie być głośno, żeby mama nie słyszała. Wręcz przeciwnie. Chciałam, żeby mama wiedziała, jak bardzo się kochamy. Wydawałam z siebie coraz głośniejsze jęki zachwytu. Justin też. Było mi tak kurewsko dobrze. Kiedy byłam bliska końca krzyknęłam "Biebeeeeer", a on przyspieszył swoje seksowne ruchy biodrami xd. Po chwili opadliśmy zmęczeni na łóżko. Poleżeliśmy chwilę, po czym Justin zaczął mnie całować po szyi. I znowu się zaczęło.
Rano obudziłam się nago. Justin już nie spał. Patrzył na mnie.
- Cześć - powiedziałam niewyspanym głosem. - Idę się kąpać.
- Idę z tobą.
- Chyba żartujesz ? - powiedziałam wstając.
- Nie. Niby czemu? To będzie twój prezent urodzinowy. Happy birthady !
- Ehhh. Chodź - powiedziałam, a Justin zaczął się cieszyć jak dziecko.
Po wspólnej kąpieli zeszliśmy na dół na śniadanie
- Julia, wszystkiego najlepszego ! przepraszam cię za wczoraj - powiedziała mama, odwracając się do mnie - i ciebie też Justin, bo zapewne wiesz o czym rozmawiałyśmy.
- Już się nie gniewamy - powiedziałam i przytuliłam Justina.
- Zapytałabym, jak wam minęła noc, ale dobrze wiem - zaśmiała się trochę.
- Mamoooo.
- No co? Nie podsłuchiwałam. Po prostu było słychać. A tutaj urodzinowe śniadanko - podała nam naleśniki z syropem
- Dziękuję.
- To co macie zamiar dzisiaj robić?
- Jedziemy do Wojewódzkiego.
- Po co?
- Wywiad mamy. I chcemy oficjalnie potwierdzić, że do siebie wrócilismy.
Zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy do studia Kuby.
~~wywiad~~
- Witam publiczność w studio i przed ekranem. Dzisiaj specjalny odcinek ! Goszczę najpopularniejszą młodą parę na świecie. Już niedługo będą rodzicami. Justin Bieber i jego dziewczyna Julia Nowak. Chociaż może powinienem powiedzieć Julia i Justin, bo to z nią będę głównie rozmawiał - powiedział do kamer, po czym zwrócił się do nas - jak to się stało? Że jesteś w ciąży?
- Noo... Stało się. nie będę opowiadać jak - zaśmiałam się.
- Będzie późna pora, jak będziemy to emitować, dzieci będą spać, mów.
- Kuba, nie zapominaj, że ja sama jestem dzieckiem - zaśmialam się. - mam 15 lat.
- To chociaż powiedz, czy to planowaliście.
- Oczywiście, że nie.
- To zmieńmy temat. Podobno niedługo wychodzi twoja depiutancka płyta?
- Miała wyjść, ale w takim stanie, to nie wiem, kiedy trafi do sklepów. Praktycznie jest już gotowa.
- Więc zwrócę się teraz do Justina. Co z twoją karierą? - powiedział po angielsku.
- Zawieszam. To jest mój ostatni wywiad. teraz mam zamiar zająć się Julią i naszym dzieckiem - powiedział i uśmiechnął się do mnie, a ja to odwzajemniłam.
Po wywiadzie poszliśmy do McDonald'a, a później pojechaliśmy do domu. Jak przyjechaliśmy Pattie była u nas. Podobiegłam do niej i mocno ją przytuliłam
- Julia, witaj skarbie. Ale masz duży brzuch.
- Haha. Justin zareagował tak samo.
- Mamy dla was niespodziankę. - wtrąciła się mama - Justin i Pattie wprowadzają się do nas !
- Cooo? - zapytałam równocześnie z Justinem.
- No tak. Justin będzie spał z tobą (ciągle przeraża mnie to sformułowanie), a Pattie w gościnnym. - uśmiechnęła się mama.
Resztę wieczoru spędziłam z rodziną. Oglądaliśmy "Never Say Never3D" na DVD.
A wieczorem położyłam się spać z Justinem.
----------------------
Jestem z siebie dumna xd
Pierwszy raz opisałam seks <lol2>
KOMENTARZE !!!!
#DUUUUZELOVE
Subskrybuj:
Posty (Atom)