Odwiedziło mnie:

piątek, 10 czerwca 2011

Rozdział 16

Obudziłam się i poszłam na śniadanie. Mama już siedziała, a taty nie było. Już go nie widuję w ogóle !
- Cześć, mamuś - powiedziałam z uśmiechem.
- Witaj, Jula - mama też się uśmiechnęła, ale widziałam, że coś jest nie tak.
- Mamo, co jest?
- Nie ważne, nie chcę Cię martwić.
- Mamo, mów ! - wydarłam się.
- Chyba złożę pozew o rozwód - powiedziała mama cicho - Taty ciągle nie ma. Już go nie widuję. Wraca tylko na noc, ale wtedy śpi. Ale nie chcę tego robić, bo nie będę miała z czego nas utrzymać i sąd da Cię tacie.
- Mamo ! Poradzimy sobie. Ja już trochę mam na koncie. - powiedziałam i przytuliłam ją
- Kocham Cię, skarbie. Ale nie jesteś smutna, że chcę się rozwieść z tatą?
- Nie. Ja też go nie widuję. To będzie dla mnie bez żadnej różnicy.
- To teraz mam coś lepszego dla Ciebie. Może Zuzia mogłaby Cię jutro odwiedzić? Jest końcówa wakacji. Może też wziąć tego swojego chłopaka.
- Świetnie ! Zaraz do niej zadzwonię.
- Nie trzeba. Już gadałam z panią Magdą. Jutro rano będą już tutaj.
- Mamo, mogę zrobić jutro imprezę? Taka moja premiera płyty, ale z Zuzią.
- A kogo chcesz zaprosić?
- No nie wiem... Jakieś sławne ludki. I chciałabym zaprosić kogoś z Polski, ale raczej nie przyleci.
- Kogo?
- Kamila Bednarka z całym zespołem.
- Kogo? - zapytała mama, bo widocznie nie skojarzyła osoby.
- No wiesz... Ten z Mam Talent.
- Aaaaa. To napisz do niego.
- Mam lepszy pomysł ! - Powiedziałam i pobiegłam na górę.
Włączyłam kamerę, wzięłam płytę Star Guard Muffin i zaczęłam chwalić tą płytę. Miałam zamiar później wstawić ten filmik na YouTube. Mówiłam po angielsku. Przecież Kamil zna ten język ;)
Filmik ogólnie trwał 3 minuty. Powiedziałam też w nim, że jeżeli Kamil to ogląda, to niech jak najszybciej do mnie napisze, bo robię imprezę i go zapraszam.
Wstawiłam filmik na YT, linka na TT i FC. Po 10 minutach było około 500 wejść. Po godzinie było już kilka tysięcy. Weszłam na facebooka. Była wiadomość od Kamila ! Brzmiała tak:
"Cześć, Julia. Jak to możliwe, że gwiazda światowego formatu słucha mojej muzyki? A co do imperzy, to możesz podać mi więcej szczegółów?". Od razu mu odpisałam. "Możliwe. Słuchałam SGM od czasów kiedy nie bylam jeszcze sławna. Od dłuższego czasu słucham reggae. A co do imperezy to ma się odbyć jutro w moim domu." Pogadaliśmy jeszcze trochę, podałam mu adres, a on powiedział, że wpadnie wraz z chłopakami. Byłam bardzo uczieszona. W sumie, to nie wiem czemu. Przecież to tylko polski zespół. A na moją imprezę Justin zaprosił juz Pattinsona, Eminema i wielu innych. Ale jednak miała ogromną frajdę. Napiałam do Justina, żeby do mnie przyszedł i pójdziemy do parku, żeby spotkać się z Carrie i Ryan'em. Biebs był u mnie za 5 minut. Ja w tym czasie poinformowałam mamę, że wychodzimy. Kiedy Bieber przyszedł przywitał mnie mega gorącym pocałunkiem.
- Dzieci, błagam was. Nie szpanujcie tym, że się kochacie.
- Przepraszam mamuś. Nie smuć się. Pa - powiedziałam i pociągnęłam Justina za rękę.
- Co się stało? - on zawsze wszystko musi wiedzieć.
- Mama składa pozew o rozwód
- Co? Dlaczego? - Justin wydawał się być w szoku.
- Taty nigdy nie ma. Nie widują się. Od kiedy się tutaj przeprowadziliśmy jest jeszcze gorzej. - uśmiechnęłam się.
- Dlaczego się nie smucisz?
- Nie wiem. Ja już zapomniałam, jak tata wygląda. Nie widuję go. Pracuje nawet w niedzielę. Pewnie nawet nie zauważę, jak się rozwiodą.
- O patrz, Carrie i Ryan już tam są i się liżą - zaśmiał się Justin, wskazując na jedna z ławek.
Podbiegliśmy do nich od tyłu i wystraszyliśmy ich. Odskoczyli od siebie jak oparzeni. Ryan patrzył na mnie z wielkim szoku. No tak, przecież on jeszcze mnie nie widział i zapewne nie wiedział, że tu przyjdę.
- Cześć, Ryan - powiedziałam i przytuliłam go.
- Eeee... Cześć. - powiedział bardzo zmieszany Ryan.
Siedzieliśmy kilka godzin w czwórkę i można powiedzieć, że się zaprzyjaźniliśmy. Poszliśmy do domu koło 22:30. Postanowiliśmy, że Justin będzie dzisiaj spał u mnie. On napisał mamie smsa, że nie wraca dzisiaj do domu.
- Jezu, dzieci ! Gdzie wy byliście tak długo ?! - mama się zdenerwowała.
- Przepraszam, mamuś. - podbiegłam i pocałowałam ją w policzek. - Gdzie tata?
- Śpi. - powiedziała mama i momentalnie się zasmuciła.
- Przepraszam. A powiedziałaś mu?
- Tak. Powiedział, że porozmawiamy jutro, bo ma wolne. Skarbie, idę spać. Idźcie też. - powiedziała mama i przytuliła nas.
Poszliśmy z Justinem do mnie. Ja poszłam się kąpać, a on wszedł na kompa. Kiedy wyszłam zobaczyłam, ze Justin siedzi przed komputerem z otwartą buzią. Kidy mnie zobaczył, ocknął się.
- Julia. Ostatnio było cicho o Selenie. Nigdzie się nie pojawiała,ani nic, nie?
- No fakt. Nawet nie zauważyłam - uśmiechnęłam się do niego.
- Już wiem czemu. - powiedział i pokazał mi dzisiejszy wywiad Seleny u Ellen.
Kiedy to zobaczyłam usiadłam i nie wiedziałam, czy mam być zła, czy też nie. Selena powiedziała, że starała się to ukrywać jak najdłużej, ale skoro już zaczęły pojawiać się plotki, musi potwierdzić, że jest w ciąży. Z Justinem. To już 5 miesiąc.
- Justin... - odezwałam się cicho.
- Julia! To był tylko ten jeden raz! Nigdy więcej! Wtedy jak mi powiedziałaś, że... - przerwałam mu
- Wiem. Justin. Kocham Cię. I ciąża Seleny tego nie zmieni. - powiedziałam i przytuliłam go. - A swoją drogą - dobrze wygląda jak na 5 miesiąc - powiedziałam i zaśmiałam się, jeszcze bardziej wtulając się w Justina.
Zaraz Justin poszedł się kąpać, a ja weszłam na twittera. Było dużo wiadomości, co o tym myślę. Napisałam tylko "Nie gniewam się na Justina. @selenagomez zapamiętaj to.". Justin zaraz wrócił z łazienki i położyliśmy się razem. On mnie macał i nie wiadomo co jeszcze, ale ja go tylko odepchnęłam.
- Justin, nie !
- No co? Muszę zaspokoić swoje potzreby - spojrzał na mnie z miną szczeniaczka.
- Skoro ja nie mam ochoty, to i tak nic nie wyjdzie z tego. - pocałowałam go i odwróciłam się, Zasnęłam zaraz. Obudziłam się obok Justina. Była 9 rano. Justin już nie spał tylko leżał. Wstaliśmy i zeszliśmy na śniadanie. Kiedy jedliśmy zadzwonił dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć, a tam stała Zuzka z Michałem. Rzciłam jej się na szyję. Zaprosiłam ich do domu. Pogadałam z Zuzą, po czym Zuza bardzo chciała pogadać z Justine, bo w końcu nadal była jego fanką, a ja poszłam pokazać Michałowi pokój. Zasiedzielismy się i gadaliśmy z 10 minut. W pewnym momencie Michał zaczął mnie całować. A co dziwniejsze je nie protestowałam. Właśnie całowałam się z chłopakiem mojej najlepszej przyjaciółki.
-----------------------
Strasznie przepraszam, że tak długo, ale nie miałam czasu. Poprawianie ocen i te sprawy ;)
KOMENTOWAĆ ! <3

sobota, 28 maja 2011

Rozdział 15

Minęły 2 dni. W każdym sklepie można znaleźć moją płytę. Jeżeli wyjdę na ulicę rozpoznają mnie nie tylko fanki Justina, ale też inni ludzie. Starsi i młodsi.
Teraz jest wczesny wieczór, a ja siedzę z Justinem w jego pokoju.
- Skarbie, wiesz, że kończy się sierpień?
- No wiem. I co w związku z tym? - powiedziałam, wpatrując się w ekran komputera.
- Pamiętasz, że masz 15 lat? Do szkoły trzeba iść.
- Pogięło Cię? mam iść do szkoły? - spojrzałam na niego, jak na dziecko z zespołem downa xd
- Ja mam prywatnego nauczyciela. Możemy uczyć się razem.
- Jest między nami 3 lata różnicy. Jak ty chcesz się razem uczyć? Przecież mamy zupełne inne materiały.
- Jenny coś poradzi. - uśmiechnął się Justin i wyjął telefon, wybierając numer swojej nauczycielki.
- Cześć, Jenny. Mam sprawę. Bo wiesz... Julia teraz nie może chodzić do szkoły. Dałoby radę, żebyśmy mogli się razem uczyć? [...] Dobra, dzięki, Jen. Do zoba. - powiedział i rozłączył się.
- I co? - spytałam.
- Da radę. Idziemy na spacer? - spytał i nie czekając na odpowiedź pociągnął mnie za rękę.
Założyliśmy ubrania, w których nikt nas nie pozna. Poszliśmy jak zwykle do parku i usiedliśmy na jednaj z ławek. Słyszeliśmy rozmowę z ławki obok,na której siedziała para.
- Sweety, słyszałaś tą nową płytę "My Hope"?
- Taaak. Masakra jakaś. Ta laska nie umie śpiewać. Kto tego słucha w ogóle?
- Co ty pierdolisz ?! - wykrzyczał chłopak - Ona jest genialna. Płyta fajna, dziewczyna ładna...
- Ja pierdolę? - oburzyła się dziewczyna. - Nie wmówisz mi, że ta cała Julia jest ładniejsza i fajniejsza od Justina. Ona na niego nie zasługuje ! - dziewczyna krzyknęła tak, że kilka osób się na nia spojrzało.
W tym momencie nie wytrzymaliśmy i razem z Justinem wybuchnęliśmy śmiechem. Para obok nas spojrzała na nas krzywym wzrokiem, a chłopak powiedział "Ogarnijcie się dzieci z downem", po czym wrócił do rozmowy z dziewczyną.
- Skoro kłócimy się przez jakąś gównianą piosenkarkę, to jak będziemy mogli się dogadać w ważniejszych sprawach? - spytała dziewczyna.
- Gównianą? Chyba masz rację. Pa - powiedział i odszedł.
Dziewczyna zaczęła płakać, na co szturchnęłam Justina. Od do niej podszedł i ją przytulił.
- Zostaw mnie, zboczeńcu ! - krzyknęła dziewczyna i odepchnęła Justina.
- To ja, Justin. - powiedział i zdjął kaptur.
- Co ty tu robisz? - spytała zapłakana dziewczyna w ciężkim szoku.
- Słyszałem wszystko. Idź do niego. Nie możecie się kłócić o Julię. - powiedział Justin, na co ja wstałam i podeszłam do nich.
- No właśnie. Jestem gównianą piosenkarką. Ukradłam Justina milionom dziewczyn. Ale czy gówniana pisoenkara jest powodem, żeby rozstać z chłopakiem? Przecież to może być miłość twojego życia.
- Masz rację. - powiedziała dziewczyna. - żle Cię oceniłam. - dodała i przytuliła mnie. - Jestem Carrie. Muszę iść znaleźć Ryan'a, ale jutro przyjdziecie tutaj o tej samej porze? - powiedziała moja nowa koleżanka.
- Jasne. A teraz leć go szukać.
Dziewczyna wstała i szybko pobiegła w stronę, w którą kilka minut wcześniej odszedł jej chłopak.
- Jak ty to zrobiłaś? - spytał Justin siadając okraiem na ławce, tym samym odwracając się do mnie.
- Nie wiem - zrobiłam to samo, co on. - Po prostu mówiłam to, co czuję. Nie można dać uciec prawdziwej miłości - powiedziałam i zaczęłam całować Justina. On zrobił tak, że siedziałam na nim. - Jesteśmy w parku, ty seksoholiku - powiedziałam ze śmiechem odrywając się od niego.
- To idziemy do domu? - spytał Justin z diabelskim uśmieszkiem.
- Tak ! ja do sieie i ty do siebie.
- Nieee. - powiedział z tonem małego dziecka, ale zaraz dodał już poważnie - Julia, czemu my nie mieszkamy razem? Przecież sypiamy ze sobą, jesteśmy w poważnym związku, a mieszkamy z rodzicami. To jest nienormalne.
- Justin... Ja mam 15 lat, ty masz 18. Jak sobie to wyobrażasz? I gdzie mielibyśmy mieszkać?
- Przecież ja mam już duuuużo na koncie. Ty zaraz też będziesz miała. Możemy coś wynająć. Przecież jesteśmy odpowiedzialni. Poradzilibyśmy sobie.
- Kocham Cię - powiedziałam i go przytuliłam -Pomyślimy jeszcze nad tym, a teraz chodź do domu.
Za 10 minut byliśmy u mnie. Posiedzieliśmy trochę u mnie w pokoju. Justin cały czas mnie macał, ale ja nie miałam ochoty, więc go wygoniłam. Weszłam na twittera i poodpisywałam fanom. Chciałam znaleźć Carrie. I znalazłam. Jej ostatni tweet brzmiał tak "Nie oceniajcie artystów za szybko. Czasami gówniana piosenkarka może naprawdę pomóc.". Kiedy to przeczytałam uśmiechnęłam się sama do siebie i natychmiastowo jej odpisałam "@Carrie_ATL Dziękuję ;* Mam nadzieję, że Ci się udało i znalazłaś Ryan'a <3." Nie czekałam dłogo na odpowiedź. "@JuliaNowak Tak ! Powiedziałam Ryan'owi to wszystko, co mi powiedziałaś. Przyjdź jutro z Justinem, a ja wezmę Ryan'a. Może się skumplują." [wiem, że kiedyś było @JulaaaaPL, ale zmieniłam w związku z tym, że mam zweryfikowane konto]. Nie odpisywałam już na, to tylko patrzyłam, jak Carrie dostaje mnóóóóstwo pytań o co kaman. Ja też tak miałam, jak pierwszy raz gadałam z Justinem na twitterze. Ale miałam trochę zjebany humor, przez to, co Justin powiedział o tym, że nie mieszkamy razem. Zeszłam na dół zjeść.
- Julia, co się dzieje? Jakoś nieswojo wyglądasz.
- Bo Justin chce, żebyśmy mieszkali razem, gdzie indziej niż wy i Pattie.
- Mieszkacie 3 minuty od siebie.
- No tak... Ale jesteśmy w poważnym związku i wgl.
- Poważnym związku? Skarbie ! Masz 15 lat.
- Tak, ale wiem, że Justin mnie kocha i ja kocham jego. On jest miłością mojego życia.
- A ty chcesz z nim mieszkać?
- Pewnie, że tak.
- Ale to nie będzie tak, jak wtedy jak Justin mieszkał trochę u nas.
- Wiem. Ale jesteśmy odpowiedzialni. Poradzilibyśmy sobie.
- Skarbie, poczekajcie jeszcze trochę.
- Masz rację, mamo. Dziękuję - powiedziałam robiąc sobie bułkę z serem. - Kiedy tata wróci?
- Powinien być za godzinkę.
- To ja idę do siebie. - wbiegłam po schodach w jednej ręce trzymając telefon, a w drugiej moją bułkę.
Postanowiłam, że posłucham sobie polskiej muzyki. Włączyłam piosenki w stylu "Jak zapomnieć" - Jeden osiem L, albo "Bo bez Ciebie" - Lerek. Lubię takie piosenki. Kiedyś słuchałam ich z moimi znajomymi z Polski. Właśnie ! Zuza ! Muszę do niej zadzwonić!
- Halo? - odebrała po 2 sygnałach
- Cześć, skarbie ! - krzyknęłam.
- No, hej, gwiazdko. Jak tam płyta? W naszej szkole mają ją wszyscy.
- Pozdrów ich ode mnie! Szczególnie panią Hanię i Gośkę - zaśmiałam się. - A jak tam Michał?
- No zajebiście ! Piszemy całe dnie.
Gadałam z Zuzią jeszcze jakieś 20 minut, a potem poszłam spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam do was ogromną prośbę ! Już nie mam pomysłów, o czym pisać, więc proszę was, żebyście w komentarzach dawali jakieś propozycje ;)
To żegnam na dziś <3

czwartek, 26 maja 2011

Rozdział 14

Zaraz już byłam bez koszulki. Usiadłam na Justinie i zaczęłam go rozbierać. Za chwilę byliśmy bez ubrań.
~~Oczami Justina~~~
Postanowiłem, że tym razem będzie inaczej. Położyłem Julię na kanapie, a sam zsunąłem się niżej. Rozszerzyłem jej nogi i wetkałem tam mój zwinny języczek (Sonia, pamiętasz? xd). Ona cicho pojękiwała, co podniecało mnie coraz bardziej. Kiedy czułem, że Julia zbliża się do finału, zacząłem ją całować, a w nią wsunąłem mojego ogromnego chuja.
~~Oczami Julii~~
Było mi tak cholernie dobrze. Przypomniałam sobie, co mówił tata o tym, że do góry nic nie będzie słychać, więc nie szczędziłam sobie głośnych jęków. Justin też.
~~W tym samym czasie u rodziców Julii~~
- Idę zobaczyć, co dzieci robią. Kazałem im iść na spacer - powiedział Krzystof.
- Nie idź - powiedziała Mariola. - Jeżeli nie poszli, to wiadomo, co robią - zaśmiała się.
W tym samym momencie do kuchni weszła Julia i Justin.
~~Oczy Julii~~
- Cześć, mamuś, cześć, tatuś. - powiedziałam z uśmiechem i nalałam sobie soku.
- Cześć, dzieci. Powinnam zapytać, czemu wyglądacie jak po napadzie, ale wolę nie wiedzieć.
- Mówiłam wam, jak się cieszę, że się tu przeprowdzailiśmy? - powiedziałam i usiadłam na blacie ze szklanką soku.
- Mówiłaś, córciu, mówiłaś, ale zejdź z blatu. - uśmiechnęła się mama.
- To my idziemy na ten spacer - powiedziałam i pociągnęlam Justina za rękę.
Ubraliśmy kaptury i poszliśmy do parku.
- Pojutrze wychodzi twoja płyta. Jak się z tym czujesz? - uśmiechnął się mój skarb.
- Chyba dobrze. Nie wiem, po co wydaję tą płytę. Chyba nie potrzebuję dodatkowej popularności. Przecież i tak nic nie wyjdzie z mojej płyty "My Hope"
- Wiesz, co odróżnia Cię od innych moich dziewczyn?
- Co?
- Moje fanki Cię lubią.
- Lubią? Co ty? Jak idę przez ulicę dużo nastolatek krzywo na mnie patrzy.
- A tak w ogóle wiesz, jaki dzień jest we wtorek?
- No jaki? - spytałam z uśmiechem
- Nasza rocznica. Jeżeli liczymy te miesiące...- powiedział.
- Liczymy, kotku, liczymy.
- Dlaczego?
- Bo ja już o tym zapomniałam - powiedziałam i go pocałowałam.
- Kocham Cię - szepnął mi do ucha.
Wróciliśmy do domu, zjedliśmy coś i poszliśmy do mojego pokoju. Justin położył się na moim łóżku.
- Kotek... A ty wiesz, że masz swój dom, nie? - powiedziałam do niego z uśmiechem.
- Nieeee ! Ja nie chcę ! Ty tu masz tak fajnie !
- Przykro mi. Idź do siebie, a rano czekam na Ciebie - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
Justin wyszedł, a ja poszłam się kąpać. Później weszłam na twittera, gdzie napisałam "Już za 2 dni "My Hope" !" i wyłączyłam komputer. Poszłam spać, mimo, że było wcześnie. Obudziłam się koło 11, a nad moim łóżkiem siedział Justin.
- Nie chodziło mi dosłownie o to, kiedy mówiłam, że czekam na ciebie rano - powiedziałam.
- Wchodziłaś na twittera? - spytał nawet się nie witając.
- Wczoraj. Napisałam, że niedługo wychodzi "My hope". Później już nie. A co?
- To wchodź ! I zobacz, co się dzieje - Zrobiłam, to co kazał Justin i otworzyłam ze zdumienia buzię. MNÓSTWO tweetów o mojej płycie, a w Trendig Topic #1dayMyHope.
- O kurwa - powiedziałam po Polsku. - Jestem w TT ! Ja pierdole ! Jestem najlepsza ! - wskoczyłam na łóżko i skakałam z różnymi polskimi tekstami, a Just patrzył na mnie jak na kompletną idiotkę. - Kurwa, Kocham Cię ! - krzyknęłam i wkoczyłam na Justina, na co on się przewrócił i obydwoje leżeliśmy na podłodze.
~~~~~~~~~~~~~~~
NAPRAWDĘ Was przepraszam, że taki krótki, ale nie chce mi się. I nie mam czasu. Ale napisałam, bo wiem, że jest kilka osób, które na to czeka ;)
Komentować ! <3

sobota, 21 maja 2011

Rozdział 13

Dzisiaj dzień przeprowadzki ! Jaram się tym nasamowicie. Będę mogła więcej czasu spędziać z Justinem. I właśnie ! Muszę napisać, co Zuzka napisała mi w tamtym sms-ie. Napisała: "Całowałam się z nim ! Umówiliśmy się już, że jutro pojedziemy na plażę i weźmiemy ponton, ale przed chwilą napisał mi, że musi iść do pracy i zrywać rzodkiewki ;(". Niby zwykły sms, ale jednak tak mnie rozśmieszył, że zapomniałam, że siedzę w kisielu pomarańczowym. Ale wróćmy do teraźniejszości. Ostatnie dopakowywanie (jest takie słowo? xd) i zaraz jedziemy na lotnisko. Justin wziął moje walizki, wsadził do auta i odjechaliśmy. Samochód był zawalony na maksa, bo w końcu walizki: moje, Justina, mamy, taty i Pattie. Jak dojechaliśmy na lotnisko oczywiście rzuciło się na nas kilku gości z aparatami i mnóstwo dziewczyn - fanek, które chciały autorgaf, albo zdjęcie z Justinem. Za to ja podeszłam go fotoreporterów i odpowiadałam na pytania z uśmiechem, gdyż miałam dobry humor.
- Masz zamiar jeszcze kiedys wrócić do Polski?
- Oczywiście ! Muszę odwiedzać moją przyjaciółkę, Zuzię.
- Przedwczoraj pojawiła się oficjalna informacja, że za 3 dni wydajesz płytę.
- Tak, to prawda.
- Myślisz, że dobrze będziesz się czuła w Atlencie?
- Napewno. W końcu bedę tam z Justinem.
- No właśnie - Justin. Jak wam się układa?
- Bardzo dobrze. Nie widzę świata poza nim.
- A nie martwi cię, że będziecie bliżej Seleny? Przecież chyba każdy wie, ona i Justin to była para.
- Nie chcę tego komentować. Powiem tylko, że ufam Justinowi.
- A Selenie?
- Raczej nie.
- Jeszcze niedawno mówiłaś, że wydaje się miłą dziewczyną.
- Pomyliłam się. - powiedziałam odeszłam w stronę samolotu.
Po chwili Justin do nas dołączył. Poszliśmy na odprawę, a później wsiedliśmy do samolotu. Zapięliśmy pasy tak, jak należy i wyruszylismy. Patrzyłam przez okno na Polskę, która była coraz niżej.
- Będę tęsknić - szepnęłam sama do siebie.
- Mówiłaś coś? - spytał Justin, który siedział obok mnie.
- Nie - uśmiechnęłam się do niego, odpięłam pas i przytuliłam się do mojego wspaniałego chłopaka.
- Julia... Jesteśmy razem około roku, ale jest jedna rzecz, której nie wiem.
- Wal - uśmiechnęłam się do niego.
- Twoje poprzednie związki. Jak to z tym było?
- Nie wiem, czy można to nazwać związkiem... Pisaliśmy tylko. Nic poważnago. Niedługo przed tym jak cię poznałam spotykałam się z pewnym kolesiem ze szkoły.
- A czemu to się skończyło?
- Nie wiem. Po prostu zerwaliśmy kontakt. Przestaliśmy gadać. - powiedziałam i zaśmiałam się.
- A kochałaś go? - spytał mnie bardzo poważnie.
- Nie. To było takie zauroczenie. To Ciebie kocham najbardziej na świecie. - powiedziałam, po czym przyssałam się do jego ust.
- Ach, ta młodzież - mruknęła jakaś pani, która akurat przechodziła koło nas.
- Co znowu robią? - spytała moja mama, która siedziała za nami za śmiechem - Obmacują się?
- Mamo! - powiedziałam i odwróciłam się do niej.
Pogadałam trochę z mamą i poszłam spać wtulona w Justina. Po kilku godzinach byliśmy już w Atlancie. Na lotnisku powitali nas fani i fotoreporterzy. Widać, że dziewczyny stęskniły się za Justinem. Krzyczały gośniej niż Polki. Ale Justin szybko sobie z nimi poradził i pojechaliśmy do naszrgo nowego domu. Tata załatwił, że mieszkamy na tym osiedlu, co Justin i Pattie. Nasz dom był wstapaniały ! To była ogromna willa z basenem. Rozejrzałam się po domu z otwartą buzią. Obejrzałam wszystko oprócz mojego pokoju. To zostawiłam sobie na koniec. Kiedy otworzyłam drzwi ujrzałam OGROMNĄ sypialnię. To był chyba największy pokój w tym domu. Miałam własną łazienkę i garderobę. razem z Justinem wszystko dokładnie oglądnąłam, a na sam koniec rozbiegłam się i wskoczyłam na łóżko. W tym samym momencie do pokoju wszedł tata.
- I jak Ci się podoba?
- Tato ! To jest genialne!
- To chodź. To Ci się spodoba jeszcze bardziej. Kazałem to zrobić specjalnie dla Ciebie.
Tata wszedł do mojej garderoby, a ja i Just zaraz za nim. Za pomocą pilota odsunął jedną część mojej garderoby. Były tam drzwi. Otworzył je i kazał wejść. Zobaczyłam skręcone schody. Zeszłap po nich i ujrzałam coś, co zaparło mi dech w piersiach. Była to moja własne sala dyskotekowa !
Mniej więcej coś takiego, tylko że bardziej fioletowo.
- Ma ściany takie, że do góry nie bedzie NIC słychać. Możesz tu robić swoje imprezy dla gwiazd.
- Tato ! Kocham Cię ! - powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję.
- Wiem, skarbie. Teraz idź się wypakować, a później idź się przejść na miasto.
Wyszliśmy z mojego podziemnego raju. Tata wyszedł z mojej sypialni, a ja i Just usiedliśmy na łóżku.
- WOW! - powiedziałam ciągle będąc w szoku.
- No! Ei, to niesprawidliwe. Czemu masz fajniejszy dom ode mnie? - powiedział Justin.
- Kotku, ty też bedziesz tu ciągle przesiadywał - uśmiechnęłam się do niego. - A teraz idź do siebie, rozpakuj się i przyjdź po mnie, to pójdziemy się przejść.
- No dobra... - powiedział, dał mi buziaka i wyszedł.
Zaczęłam się rozpakowywać. Po jakiś 2 godzinach przyszedł Justin.
- Justin, idziemy na miasto?
- A możemy iść na chwilę do twojego fioletowego raju? - uśmiechnął się do mnie pięknie.
- Jasne. - zaśmiałam się i weszłam do garderoby, a Justin za mną.
Zeszłam na dół i usiadłam na jednej z kanap. Justin usiadł obok mnie i spojrzał mi w oczy. Zaczęłam go całować, na co on zaczął sciągać mi koszulkę...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem, że dosyć mało, ale więcej nie chce mi się, bo oglądam "Psoty" z Paulą, która mówi o Bieberku ;)
Kto będzie dobry i skomentuje? ;*

I <3 jelly ! <3

czwartek, 19 maja 2011

Rozdział 12

~~Około 4 miesiące później~~
Leżałam zaryczana w moim łóżku w Polsce. Poczułam, że ktoś dotyka moich pleców. Odwróciłam się i zobaczyłam Justina.
- Julia... - odezwał się - trzeba żyć dalej.
- Łatwo Ci mówić ! Moje dziecko nie żyje ! - wybuchnęłam głośnym płaczem na samo wspomnienie, jak lekarz powiedział nam, że urodziłam martwe dziecko.
- Nie jest mi łatwo. To było tez moje dziecko - powiedział cicho - Ale leżenie w łóżku nic nie pomoże. Trzeba wrócić do życia.
- Po co mam wracać do życia, skoro nie mam dla kogo żyć?
- Masz mnie. A ja mam Ciebie. Skarbie, mamy siebie. Musimy być silni. Od kilku dni leżysz w łóżku. Chodż na spacer. Wydaj płytę. Już nic Ci w tym nie przeszkadza.
- Masz rację. Pójdę się odświeżyć i wyjdziemy na obiad.
- Dobra, to czekam. - uśmiechnął się do mnie, a ja to odwzajemniłam. Może Justin miał rację. Nie mogę wiecznie leżeć w łóżku. Po 20 minutach wyszłam z łazienki.
Kiedy zeszłam na dół zobaczyłam, jak mama robi obiad.
- Mamo, nie będziemy dzisiaj jeść w domu. Idziemy na miasto coś zjeść.
- Justin, jak Ci się to udało? - zaśmiała się mama i mnie przytuliła.
Kiedy tylko doszliśmy do McDonalda od razu podeszła do nas grupka nastolatek. Niektóre z nich rozmiawiały z Justinem, a inne podeszły do mnie i pytały o samopoczucie. Pocieszały mnie. Postanowiłam, że skoro Justin i jego fanki chcą, żebym powróciła do życia, postaram się to zrobić. Zamówiłam McChicken'a, frytki i shake. Justin też. Naprawdę dobrze się bawiłam tego dnia. Często podchodzili do nas fani. Rozmawialiśmy z nimi i śmialiśmy się. W to popołudnie zapomniałam, że niedawno straciłam dziecko. Kiedy wróciliśmy do domu, mama zawołała nas do salonu.
- Julia, postanowiliśmy z tatą, że przeprowadzamy się do Atlanty. Za 3 dni wylatujemy. Już mamy dom, tata ma pracę, a ty bedziesz miała blisko Justina i swoją wytwórnię;) Mają też siedzibę w Atlancie. A teraz dzwoń do "Wonder Talents"(nie wiem, czy jest takie coś:D Chyba nie xd) i powiedz im, że chcesz wydać płytę, jak się przeprowadzisz:)
- Mamo... KOCHAM CIĘ !
- Wiem, skarbie.
Wzięłam Justina za rękę i pobiegliśmy do pokoju. Zadzwoniłam do mojej wytwórni i umówiłam się z kolesiem na jutro, żeby wszystko obgadać.
- Wiesz, że potrzebujesz menagera, nie? - spytał mnie Justin, kiedy położyłam się na łóżku.
- Po co mi? - spojrzałam na niego - przecież nawet nie wydałam płyty.
- Ale niedługo wydasz, bedzie hitem i ktoś będzie musiał zająć się twoimi sprawami
- A gdzie ja mam znaleźć sobie menagera?
- Może Scooter się zgodzi?
- Po co mu drugi taki problem? - zaśmiałam się
- Ja nie jestem problemem ! - oburzył się i zrobił minę wkurzonego dziecka
- Oj, nie złość się - przytuliłam się do niego.
- Wiesz, że Cię kocham? - powiedział i spojrzał mi prosto w oczy.
- Wiem, kotku, wiem - pocałowałam go.
- Może spotkasz się z Zuzą? Chyba oddaliłyście się od siebie.
- Trochę... Masz rację, zadzwonię do niej. - wzięłam telefon i zadzwoniłam do Zuzy. Odebrała po 3 sygnałach.
- Halo?
- Cześć, Zuza. Musimy się spotkać. Mam ci coś ważnego do powiedzenia.
- Jasne ! To za pół godziny na naszej ławce w parku. - powiedziała i się rozłączyła
Posiedziałam jeszcze trochę z Justinem, a potem poszłam do parku, gdzie czekała już na mnie Zuza.
- Cześć - powiedziała i się usmiechnęła.
- Cześć - podeszłam do niej i odwzajemniłam uśmiech.
- Jak samopoczucie? - spytała patrząc na mnie.
- Chyba dobrze. Postanowiłam, że wydam płytę i zacznę żyć.
- To świetnie ! - ucieszyła się - Już niedługo będziesz gwiazdą i pewnie o mnie zapomnisz - zaśmiała się.
- Żartujesz? Bedę przylatywać do ciebie jak najczęściej.
- Przylatywać?
- Za 3 dni przeprowadzam się do Atlanty... Chcę tam zacząć wszystko od nowa. Wydać płytę i żyć razem z Justinem.
- Nie wiem, czy się cieszyć, czy nie. Z jednej strony cieszę się twoim szczęściem, a z drugiej będę za tobą tęsknić. Dobra, ja już muszę iść, bo umówiłam się na Żubra z Michałem i Bartkiem - zaczęła się cieszyć.
- Z nimi? Przecież wszystkie dziewczyny się za nimi uganiają ! - zdziwiłam się.
- No wiem ! Michał ostatnio przyszedł z mamą do nas. I się poznaliśmy. On jest taki słodki ! I ma takie zajebiste włoski !
- To szczęścia Ci życzę, dupo ! - powiedziałam i odeszłam z uśmiechem.
Po 10 minutach byłam w domu. Opowiedziałam Justinowi o wszystkim.
- Juuuustin - przeciągnęłam jego imię, leżąc na łóżku.
- Co chcesz? - spytał ze śmiechem.
- Mam ochotę na kisiel - uśmiechnęłam się do niego pięknie.
- Jaki smak? - powiedział wstając.
- Pomarańczowy z kawałkami owoców ! - krzyknęłam i zaczęłam się się cieszyć.
Po kilku minutach Justin wrócił z moim kisielem. Siedziałam na łóżku w jednej ręce trzymając kisiel, a w drugiej telefon. Przyszedł sms. Chciałam go szybko odczytać i przez przypadek wylałam kisiel. Był wszędzie !
- Kuuuurwa ! - krzyknęłam, na co Justin zaczął się niepohamowanie śmiać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Koniec na dziś ;)
A rodział dedykuję mojej kochanej Soni ! <3
Ona już wie, czemu ;*
Follujcie ją na twitterze: @Soonia66

Komentarze? ;)
Lof ju beliebers ! <3 <3

poniedziałek, 2 maja 2011

Rozdział 11

Kiedy po kilku minutach się od siebie odkleiliśmy, Justin spojrzał na mnie:
- Ale masz wielki brzuch ! 
- Wiem. Jestem gruba i brzydka - zrobiłam minę obrażonego dziecka
- Jesteś piękna. Razem damy radę.
Przez następne pół godziny gadaliśmy o nas i naszym dziecku. Justin powiedział, że następny fragment swojego życia poświęci nam.
- Justin... Ja chyba nie chcę tego dziecka. Miałam pracować nad płytą, wydać ją, a to małe coś, co sprawia, że jestem gruba przeszkodziło mi w tym. Już nigdy nie będzie tak, jak powinno być. Nawet jak urodzę to co? Przy dziecku trzeba być 24 godziny na dobę. Nie chcę go. Oddajmy do adopcji
- Julia... To jest NASZE dziecko. Chcesz, żeby wychowywali je inni ludzie?  Chcesz pozbawić go tej radości z tego, że ma sławnych rodziców? Chcesz pozbawić siebie widoku Biebera z pieluchą? - zaśmiał się, a ja to odwzajemniłam.
- Masz rację. Nie wiem, czemu to powiedziałam. To jest nasze dziecko. 
- A jak świętujemy twoje urodziny? - zapytał się.
- Urodziny? :O A faktycznie ! To już jutro. A jeszcze jedno: jak chcesz żyć razem ze mną, skoro ja jestem tutaj, a ty w Atlancie?
- Na razie zawieszę karierę. A później zobaczymy. Może jutro powiemy w wywiadzie to? A później spędzimy twoje urodziny razem?
- Świetny pomysł - pocałowałam go, a on zrobił tak, że leżałam pod nim.
- Justin, nie...
- Czemu? Nie widzieliśmy się od 5 miesięcy.
- Nie teraz. - powiedziałam wstając - Może wieczorem.
Cały dzień spędziłam z Justinem. Kiedy późnym wieczorem wróciliśmy do domu, kazałam Justinowi iść do mojego pokoju, a ja poszłam do mamy:
- Mamo, może Justin dzisiaj u mnie spać, nie?
- Nie.
- Co? Dlaczego?
- Bo to skurwysyn.
- Mamo... Nie mów tak o nim.
- Przykro mi skarbie, ale jesteś naiwna... Zrobił ci dziecko i cię zdradził. A ty mu tak łatwo wybaczyłaś.
- Łatwo ?! - krzyknęłam - mamo ! 5 miesięcy mnie przepraszał ! I ty mówisz, że mu łatwo wybaczam? - nagle zaczęły mi lecieć łzy z oczu.
- Przepraszam, skarbie. Nie powinnam tego mówić - mama próbowała mnie przytulić.
- Nie, nie powinnaś - wyrwałam jej się i poszłam do Justina.
Kiedy weszłam do pokoju, od razu przytuliłam się do Justina.
- Wszystko słyszałem. Nie odpuści mi tak łatwo, prawda?
- Prawda - powiedziałam cicho.
- A ty? - spytał patrząc mi w oczy
- Ze mną pójdzie ci szybciej - uśmiechnęłam się i zaczęłam go całować. Zdążyłam tylko przekluczyć drzwi i zaraz leżałam na łóżku z Justinem. Już po chwili byliśmy nadzy. Tym razem było inaczej niż zwykle. Tak jakoś... po prostu inaczej. Całowaliśmy się i dotykaliśmy. Widziałam, że Justin naprawdę mnie kocha. Kiedy wszedł we mnie poczułam się jak w niebie. Brakowało mi tego. Tęskniłam za tym. W końcu od 5 miesięcy nie czułam go w sobie. Nie starałam się nie być głośno, żeby mama nie słyszała. Wręcz przeciwnie. Chciałam, żeby mama wiedziała, jak bardzo się kochamy. Wydawałam z siebie coraz głośniejsze jęki zachwytu. Justin też. Było mi tak kurewsko dobrze. Kiedy byłam bliska końca krzyknęłam "Biebeeeeer", a on przyspieszył swoje seksowne ruchy biodrami xd. Po chwili opadliśmy zmęczeni na łóżko. Poleżeliśmy chwilę, po czym Justin zaczął mnie całować po szyi. I znowu się zaczęło. 
Rano obudziłam się nago. Justin już nie spał. Patrzył na mnie.
- Cześć - powiedziałam niewyspanym głosem. - Idę się kąpać.
- Idę z tobą.
- Chyba żartujesz ? - powiedziałam wstając.
- Nie. Niby czemu? To będzie twój prezent urodzinowy. Happy birthady !
- Ehhh. Chodź - powiedziałam, a Justin zaczął się cieszyć jak dziecko.
Po wspólnej kąpieli zeszliśmy na dół na śniadanie
- Julia, wszystkiego najlepszego ! przepraszam cię za wczoraj - powiedziała mama, odwracając się do mnie - i ciebie też Justin, bo zapewne wiesz o czym rozmawiałyśmy.
- Już się nie gniewamy - powiedziałam i przytuliłam Justina.
- Zapytałabym, jak wam minęła noc, ale dobrze wiem - zaśmiała się trochę.
- Mamoooo.
- No co? Nie podsłuchiwałam. Po prostu było słychać. A tutaj urodzinowe śniadanko - podała nam naleśniki z syropem
- Dziękuję.
- To co macie zamiar dzisiaj robić?
- Jedziemy do Wojewódzkiego.
- Po co?
- Wywiad mamy. I chcemy oficjalnie potwierdzić, że do siebie wrócilismy.
Zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy do studia Kuby.
~~wywiad~~
- Witam publiczność w studio i przed ekranem. Dzisiaj specjalny odcinek ! Goszczę najpopularniejszą młodą parę na świecie. Już niedługo będą rodzicami. Justin Bieber i jego dziewczyna Julia Nowak. Chociaż może powinienem powiedzieć Julia i Justin, bo to z nią będę głównie rozmawiał - powiedział do kamer, po czym zwrócił się do nas - jak to się stało? Że jesteś w ciąży?
- Noo... Stało się. nie będę opowiadać jak - zaśmiałam się.
- Będzie późna pora, jak będziemy to emitować, dzieci będą spać, mów.
- Kuba, nie zapominaj, że ja sama jestem dzieckiem - zaśmialam się. - mam 15 lat.
- To chociaż powiedz, czy to planowaliście.
- Oczywiście, że nie.
- To zmieńmy temat. Podobno niedługo wychodzi twoja depiutancka płyta?
- Miała wyjść, ale w takim stanie, to nie wiem, kiedy trafi do sklepów. Praktycznie jest już gotowa.
- Więc zwrócę się teraz do Justina. Co z twoją karierą? - powiedział po angielsku.
- Zawieszam. To jest mój ostatni wywiad. teraz mam zamiar zająć się Julią i naszym dzieckiem - powiedział i uśmiechnął się do mnie, a ja to odwzajemniłam.
Po wywiadzie poszliśmy do McDonald'a, a później pojechaliśmy do domu. Jak przyjechaliśmy Pattie była u nas. Podobiegłam do niej i mocno ją przytuliłam
- Julia, witaj skarbie. Ale masz duży brzuch.
- Haha. Justin zareagował tak samo.
- Mamy dla was niespodziankę. - wtrąciła się mama - Justin i Pattie wprowadzają się do nas !
- Cooo? - zapytałam równocześnie z Justinem.
- No tak. Justin będzie spał z tobą (ciągle przeraża mnie to sformułowanie), a Pattie w gościnnym. - uśmiechnęła się mama.
Resztę wieczoru spędziłam z rodziną. Oglądaliśmy "Never Say Never3D" na DVD.
A wieczorem położyłam się spać z Justinem.
----------------------
Jestem z siebie dumna xd
Pierwszy raz opisałam seks <lol2>
KOMENTARZE !!!!

#DUUUUZELOVE

sobota, 23 kwietnia 2011

Rozdział 10

Chciałam wejść na kompa, ale mój kochany i oficjalny chłopak pociągnął mnie na łóżko. Rozbierał mnie, jednocześnie szukając w kieszeni prezerwatyw.
- Upsss. Chyba zabrakło - powiedział i znowu zaczął mnie całować.
- Hey,hey - powiedziałam, odpychając go od siebie - Nie masz gumek-zapomnij. - Wstałam i włożyłam na siebie te części ubioru, które leżały na podłodze.
- Julaaaa - Justin przeciągnął moje imię. - Teraz mi zabraniasz? Jak się na ciebie napalam?- zrobił minę smutnego pieska
- Przykro mi - powiedziałam ze śmiechem. - to ty nie pomyślałeś.
Zeszliśmy na dół, gdzie zobaczyliśmy, że Scooter przyjechał. Justin bardzo ucieszył się na jego widok.
- Scooter ! Dobrze, że jesteś ! Masz gumki? - Pattie zmierzyła Justina wzrokiem, więc szybko dodał - do włosów... bo Jula potrzebuje... - myślałam, że zaraz wybuchnę śmichem. Scooter też. Tylko Pattie nie było do śmiechu. Miała wkurzoną twarz.
Scooter zabrał Justina do samochodu, żeby dać mu to, co potrzebował. Pattie odezwała się do mnie:
- Julia... Czy wy już współżyjecie? - zapytała całkiem poważnie
- Nieee.... My niee...eeee - nie chciałam jej okłamywać, ale wiem, co by było, gdybym powiedziała, że tak.
- Proszę cię, nie kłam mnie. Nie będę wściekła, o ile się zabezpieczacie i mam pewność, że nie będę babcią.
- Tak. - powiedziałam cicho. - Raz to zrobiliśmy...
- Wiedziałam... jesteś taka młoda - mówiła
- Tak, wiem, ale ja kocham Justina i... - nie pozwoliła mi dokończyć.
- Oj tam, oj tam. Takie gadanie. To teraz opowiadaj kiedy, gdzie i jak było? - powiedziała i podekscytowana usiadła koło mnie na krześle. 
- naprawdę? - spytałam mocno zdziwiona
- No pewnie. 
- no dobra. No więc to było tak - i zaczęłam jej opowiadać wszystko od początku. Gadałam kilka minut, po czym zakończyłam - Było cudownie.
- Czyli nie planowaliście tego? To był taki spontan? Prawie jak ja i Jeremy. Tylko, że wyszedł taki Justin. - zaśmiała się, a ja razem z nią.
Spojrzałyśmy w stronę drzwi, gdzie stali Scooter - ze zdziwieniem w oczach - i Justin, który miał szeroko otwartą buzię i ogromne oczy. Ocknął się i powiedział:
- Julaaaa ! Czyś ty oszalała? - widać było, że krępuje go taka sytuacja, ale też trochę śmieszy. 
- No co, synku? Chciałam wiedzieć - zaśmiała się Pattie.
- Po co? - zapytał - Z resztą nieważne... Chodź Jula, idziemy do pokoju - i ten jego uśmieszek
- Czekajcie. Musimy coś ustalić. Wy włączacie głośno muzykę, czy my? - zaśmiała się Pattie.
- No co ty, mamo... Teraz jak już wiesz, to żadna zabawa - powiedział Justin.
Kiedy weszliśmy do pokoju, Justin wyjął z kieszeni opakowanie prezerwatyw z mega bananem na twarzy. Zaciągnął mnie na łóżko i tak to się zaczęło. Znowu to zrobiliśmy. Było jeszcze lepiej niż poprzednio. Naprawdę cieszyłam się z każdej sekundy tego, co robiliśmy. Opadliśmy na łóżko ciężko dysząc. Spojrzałam na niego, a on się do mnie uśmiechał.
Nagle drzwi się otworzyły, a my szybko przykryliśmy się kołdrą. Justin chyba zapomniał zakluczyć drzwi, w których stał Scooter.
- Kurwa, dzieci ! Ile wy możecie? W dzień i w nocy? - powiedział - Dobra, nieważne. Justin, jutro nagrywasz duet z Seleną, pamiętasz? Pierdolcie się dalej, nie przeszkadzam. - powiedział i wyszedł.
My przeciwnie do tego, co mówił Scooter, wstaliśmy. Najpierw ja poszłam się odświeżyć, a później Justin. 
- Pojedziesz jutro ze mną do studia, prawda? - zapytał Justin.
- Po co?
- Wiem, że jesteś zazdrosna o Selenę, więc chcę, żebyś ją poznała. Ona nie jest taką szmatą, za jaką mają ją beliebers. 
- No dobra... Pojadę. Ale odpowiesz mi na pytanie... Ty naprawdę byłeś z Seleną? Czy to była tylko ustawka?
- Zaczęliśmy się spotykać sami z siebie. A kiedy Scooter i Rocky - manager Seleny, zauważyli, że robi się skandal, to nam tak kazali. My się spotykaliśmy jako przyjaciele, a oni kazali nam udawać parę. Dobra, chodź, idziemy spać. Jutro o 10:00 mamy być w studiu.
Za 15 minut już leżeliśmy przytuleni w naszym łóżku. Od razu zasnęliśmy. Pobudka o 8:00. O Godzinie 9:50 byliśmy już w studio, gdzie dowiedzieliśmy się, że Selena spóźni się się godzinę. Justin miał poćwiczyć to śpiewanie. 
- Śpiewaj ze mną - podał mi tekst
- Chyba cię coś pojebało, kolego. Ja nie umiem śpiewać - zaprzeczałam
- Nie gadaj. Twoja mama raz mi pokazała nagranie, jak śpiewasz na rodzinnym karaoke. 
- Cooo?;o Jak mogła to zrobić? Czasami śpiewam, ale sama dla siebie. Czemu mi nie powiedziałeś, że to widziałeś?
- Bo nie chciałem, żebyś się wstydziła. Ale skoro się ze mną przespałaś i widziałem cię nago, to chyba śpiewanie to żaden powód do wstydu. - powiedział, po czym wszyscy w studiu zaczęli się na nas gapić.
W końcu Justin zaczął śpiewać, a ja miałam dołączyć do niego w refrenie i zaśpiewać drugą zwrotkę.
Dołączyłam w refrenie:

because I never thought that love you so much.

That'll be something more for me.
My world changed when I met you.

You are someone special


W środku piosenki weszła Selena. Kiedy skończyliśmy wszyscy zaczęli nam bić brawo. 
- OMG ! Świetnie wam to wyszło ! - powiedziała Selena. - A tak właściwie, to cześć - uśmiechnęła się do mnie i przytuliła.
- Hej. - odwzajemniłam uścisk.
Skończyliśmy po 3 godzinach.
- Ei, laski ! - krzyknął Justin, kiedy gadałam z Seleną - Zabieram was na obiad xd Wybuchnie skandal;p To będzie akcja.
- No a jak xd 
Wyszliśmy ze studia i weszliśmy do samochodu Justina. Paparazzi robili nam mnóstwo zdjęć. Za 10 minut byliśmy w restauracji, gdzie usiedliśmy przy 3-osobowym stoliku. Na zewnątrz stało mnóstwo gości z aparatami. Zjedliśmy obiad i skoczyliśmy jeszcze do sklepu. Łaziliśmy po sklepie i kupiliśmy kilka rzeczy. Na końcu naszej "wędrówki" między półkami Justin szybko zabrał prezerwatywy, żeby fotografowie tego nie uchwycili. 
Jednak mu się nie udało. Jak wróciliśmy do domu, zobaczyliśmy, że internet jest pełen zdjęć, na których Justin trzyma rękę przy stojaku na prezerwatywy.
- No to mamy przejebane... - powiedziałam
- Czemu? Mam 17 lat, mam prawo do tego.
- A ja mam 14. To jest nielegalne !
- No to tak... mamy przejebane.
- Justin... Ja jutro mam samolot do Polski.
- Jutro? Już jutro? Szybko minęło...
- Ja nie chcę Cię zostawiać. Nie chcę tam wracać.
Spędzałam z Justinem każdą sekundę do czasu, kiedy musiałam wsiąść do samolotu. Na następny dzień wieczorem byłam w domu. Mama i tata chcieli wszystko wiedzieć. Powiedziałam im wszystko (oczywiście bez szczegółów xd) i poszłam do siebie. 

~~~~5 miesięcy później~~~~
Minęło 5 miesięcy od czasu, kiedy ostatnio widziałam Justina. Nawet już z nim nie gadam. Moje życie totalnie legło w gruzach, kiedy powiedział mi, że przespał się z Seleną. Powiedział, że zrobił to, bo był zdołowany, gdy powiedziałam mu, że jestem w ciąży (tak, to prawda).Kilka tygodni po powrocie do domu, odkryłam, że nie mam okresu. Pognałam po test ciążowy i wynik był pozytywny... Nie mogłam w to uwierzyć. Przecież się zabezpieczaliśmy. Kiedy powiedziałam to Justinowi zaniemówił i rozłączył się. Zadzwonił na następy dzień, że spał z Seleną. Tym razem ja powiedziałam, że nie chcę go więcej widzieć. Do te pory nie wiem, jak on mógł mi to zrobić. I jak ONA mogła mi to zrobić. A jak moi rodzice to przyjęli? Tata trochę się wkurzył, a mama powiedziała, że razem sobie poradzimy i że nie potrzebuję Justina. Przez ten czas, kiedy jeszcze mogłam, pracowałam nad moją debiutancką płytą. Niestety musi poczekać na wydanie. Ale kiedy idę przez ulicę czasami podchodzą do mnie ludzie i pytają o autograf i samopoczucie. 
Teraz siedzę u mnie w pokoju. Weszłam na skype'a. Dzwonił Justin. Znowu. Postanowiłam odebrać. Ten jeden raz.
- Cześć. Jak się czujesz? - spytał cicho
- Dobrze. A co u Ciebie i Seleny? - zapytałam ze łzami w oczach
- Nie wiem, co u Seleny, bo zerwaliśmy kontakty. A u mnie kiepsko. Zdradziłem najważniejszą dziewczynę w moim życiu, a ona nie chce mi wybaczyć. Zrobiłem to pod wpływem emocji i bardzo tego żałuję.
- Justin. Zdradziłeś mnie z dziewczyną, której ufałam. To mnie boli i żadne słowa tego nie zmienią. Ja... - przerwał mi
- Kocham Cię - powiedział. Pierwszy raz w życiu mi to powiedział.
- Justin... Ja ciebie też. Ale może lepiej jak nie jesteśmy razem? Bo związki na odległość nigdy nie potrafią przetrwać. 
- Jula... Właśnie powiedziałaś, że mnie kochasz, wiesz? - powiedział z bananem na twarzy.
- Wiem. Ale jeszcze ci nie wybaczyłam.
- To może już czas? Od 5 miesięcy nie uprawiałem seksu i mam na Ciebie taką ochotę... - zaśmiał się. Ja też
- To zrobimy tak: wybaczam Ci, ale nie zapomnę. Teraz idę spać. Dobranoc.
Poszłam do łazienki się odświeżyć, a później do łóżka. Zasnęłam bardzo szybko.
Kiedy rano otworzyłam oczy, zastałam zaskakujący widok. Na moim łóżku siedział Justin ! Nic nie powiedziałam, tylko zaczęłam go całować.
----------------------------------------
Przepraszam was, że tak późno, ale nie miałam czasu. No wiecie... ładna pogoda, to trzeba spotkać się ze Skarbami ;***
Dawajcie w komentarzach adresy swoich blogów z opowiadaniem o Justinie ;)
I obserwujcie mój blog. 
Mam nadzieję, że niedługo dodam nowy rozdział, ale musicie być cierpliwi, bo mam wojnę w domu xd 
KOMENTOWAĆ ! <3
#DUUUUZELOVE